Tagi

, ,

„Uczucia to tylko goście. Pozwól im wejść i daj odejść” – Mooji

Kiedyś myślałam, że celem medytacji jest osiągnięcie stanu stałej pozytywności – naturalnej euforii, w której dana osoba nigdy się nie złości ani nie smuci. Myślę, że sporo ludzi zaczyna praktykować medytację sądząc, że ich nauczyciel osiągnął ten euforyczny stan. Nauczyłam się jednak, że negatywne odczucia nigdy na stałe nie opuszczają naszego umysłu.

Będąc osobą, która od wczesnego dzieciństwa walczyła z napadami lęku i depresji, jako nastolatka zwróciłam się w stronę medytacji, widząc w niej środek leczniczy. Zakładałam, że nadejdzie dzień, kiedy na tyle opanuję medytację, że nigdy więcej nie poczuję się przybita czy też nazbyt zalękniona. Praktykowałam, z różnymi przerwami, przez osiem lat, ukończyłam certyfikowany kurs nauczyciela medytacji i zgadnij – wciąż jestem człowiekiem. Nadal się złoszczę oraz mam napady przygnębienia i lęku.

To, czego nauczyła mnie medytacja, to że nie ma czegoś takiego, jak uczucie negatywne. Wszystkie uczucia są naturalne i potrzebne, niezależnie od tego, jak nieprzyjemne by nie były. Zamiast stawiać opór uczuciom i prowadzącym do nich okolicznościom, zaakceptuj je. Dopiero gdy tego dokonasz, będziesz mogła odpuścić i ruszyć dalej. Opieranie się i tłumienie uczuć sprawia jedynie, że dłużej z tobą pozostaną.

Zdałam sobie z tego sprawę po przeczytaniu Sekretu Rhondy Byrne. Próbowałam robić wszystko, co poleca ta książka. Zrobienie listy rzeczy, za które byłam wdzięczna było proste. Tak samo jak mówienie cały czas: „dziękuję”. Jednak to, z czym nie mogłam się zgodzić, to z założeniem autorki, że negatywne uczucia wynikają z bycia niewdzięcznym. Nawet w najtrudniejszych chwilach jestem wdzięczna za życie, które mam. Jestem wdzięczna za to, kim jestem i za to, jacy ludzie mnie otaczają. Moje negatywne odczucia są wywołane przez brak równowagi chemicznej w mózgu i wymienianie rzeczy, za które jestem wdzięczna, niczego nie zmieni ponieważ ja już wiem, że moje życie jest dobre.

W przypadku niektórych ludzi depresja przychodzi tak samo, jak migrena i zaakceptowanie uczuć oraz odpuszczenie ich jest o wiele bardziej efektywne niż próba ich zduszenia, stawianie oporu lub udawanie, że ich tam nie ma. Weźmy na przykład Ziemię. Czy powinna stawiać opór zimie tylko dlatego, że lato jest przyjemniejsze? Czy nie byłoby dla niej lepiej zaakceptować zimę, ufając że wkrótce nadejdzie i lato?

Natura jest piękna – pomyśl o błękicie nieba, kwiatach, plażach i gorących letnich dniach. Potrafi też być przerażająca – wulkany, huragany, tornada, tajfuny i pioruny niszczą całe miasta i zabijają tysiące ludzi. Gdybyśmy nie mieli nigdy odczuwać rzeczy nieprzyjemnych, zima by nie istniała.

W każdej istocie ludzkiej, zamieszkującej tę planetę, jest dobro i zło. I ty – podobnie jak Ziemia – jesteś Yin Yang. Nie czuj się źle, bo jesteś zezłoszczona albo wytrącona z równowagi. Zamiast tego doceniaj to, co w tobie dobre.

Jednak zaakceptowanie swoich uczuć, a pozwolenie by cię pochłonęły, to dwie różne rzeczy. I tu właśnie na scenie pojawia się medytacja. Siedzisz i skupiasz się na swoim oddechu i dźwiękach wokół oraz na chwili obecnej. Jeśli pojawią się uczucia smutku, zauważ je, pozwól im być, lecz nie przywiązuj się do nich. Nie myśl: „Czuję się smutna. Nie powinnam czuć się smutna”. Zamiast tego po prostu pozwól zaistnieć temu uczuciu i zanim się zorientujesz, odejdzie. Ty nie jesteś swoimi myślami i uczuciami – one są po prostu doznaniami. Sam fakt, że ma to miejsce w twoim umyśle nie oznacza jeszcze, że są częścią ciebie.

Dopóki nie zdałam sobie z tego sprawy, czułam się źle sama z sobą, gdyż nie byłam w stanie osiągnąć tego nadludzkiego stanu ciągłej pozytywności, którą wielu nauczycieli jogi i medytacji wydaje się celowo akcentować po to, by gloryfikować swoje nauki i przyciągać nowych adeptów. Twój nauczyciel też czasem się złości i daje się wyprowadzić z równowagi, tyle tylko że niektórzy z nich nie chcą, byś o tym wiedziała. Stan stałej pozytywności, który chciałam osiągnąć, w rzeczywistości hamował mój postęp i sprawiał, że po każdej sesji medytacji czułam się jeszcze gorzej.

Jeśli doświadczasz tego, przestań starać się być doskonale pozytywną. To niemożliwe. Nie ma żadnego powodu, by stawiać opór „negatywnym” uczuciom albo czuć się źle w związku z ich posiadaniem. Jesteś Yin Yang, tak jak wszyscy, i nie ma w tym nic niewłaściwego.

(andrea ulrich)

Post „Dlaczego nie musimy czuć się źle w związku z tym, że czujemy się źle” [Why We Don’t Need to Feel Bad About Feeling Bad] pierwotnie ukazał się na portalu Tiny Buddha)