w medytacji zapomnij o spójności

Myślimy o spójności, stabilności i skupieniu jako cechach, które możemy rozwinąć w naszej medytacji. Ale kiedy uważnie przyjrzę się własnemu doświadczeniu, nie odnajduję żadnej z tych cech. Patrząc subiektywnie, moja medytacja to jeden wielki bałagan. Różne rzeczy wyskakują niespodziewanie przez cały czas. Myśli pojawiają się i znikają, czasami jak stado słoni, czasem jak mrówki, niekiedy jak mgła.

spokojnie, nad niczym nie panujesz

Spędziłem mnóstwo czasu w życiu obwiniając się o podejmowanie złych decyzji, a jednak nigdy nie pomogło mi to w uniknięciu powtórzenia tych samych błędów. Zazwyczaj samokrytyka sprawiała jedynie, że byłem jeszcze bardziej zestresowany i nieszczęśliwy. Medytacja uważności pomogła mi w końcu dostrzec, kto tak naprawdę to wszystko kontroluje. Odkrycie to zmieniło moje życie.

to tylko film

Pamiętam bardzo dobrze, kiedy po raz pierwszy doświadczyłam stanu uważności. Miałam z dwanaście lat i byłam sama w domu. Przeniknęło mnie uczucie radości i zaczęłam biegać po domu, śmiejąc się ze zdumienia. Wglądnęłam w jedną z najbardziej fundamentalnych prawd życia – że świadoma obecność istnieje tylko w tu i teraz. Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ ten wgląd pozwala nam dostrzec, iż myśli o przeszłości i przyszłości są właśnie tylko tym – myślami!

żyć, nie przeżuwać

Zawsze robimy coś, ponieważ daje nam to jakąś „korzyść”, choćby nieświadomie. Na przykład osoba która „sama” się karze, robi to ponieważ „korzyścią” jest w tym przypadku stłumienie poczucia winy. Jaką „korzyść” czerpiemy z bycia oddalonym od teraźniejszości? Tę, że żyjemy w świecie który, jak nam się wydaje, możemy kontrolować, a zarazem przebywając z dala od tego, co – jak uważamy – sprawia nam cierpienie.