w poszukiwaniu przebudzenia

Tagi

2016-01-12 14.02.46Czy gdyby nie istniało poczucie czasu, szukalibyśmy w ogóle przebudzenia? Czas jest wytworem myśli, pamięci, wyobraźni: czym byłam, czym jestem, czym będę? Czując się wiecznie niedoskonałymi i pełnymi braków, chcemy być spełnieni i kompletni w przyszłości. Zgodzimy się na kroczenie jaką bądź duchową ścieżką, aby tylko – z czasem – pokonać piętrzące się przed nami przeszkody. W końcu – myślimy sobie – nadejdzie dzień, gdy doświadczymy przebudzenia i wyzwolenia z kajdan, obiecywane przez tradycje z przeszłości.
NIe myślę już w kategoriach przeżywania doświadczeń. Rzeczy po prostu się przydarzają. Deszcz łagodnie kapie. Serce bije. Jest oddech: wdech i wydech. Jest spokojne słuchanie, otwartość…, pustka…, nic….
Przebudzenie? Przypinanie etykiet jest takie zabójcze! Wtedy stajesz się kimś. W momencie etykietowania to co żywe przemienia się w koncept. „Doświadczenie mojego przebudzenia!”. Bycie żywym, w pełni żywym, oznacza płynięcie bez ograniczeń, nie stawiający oporu delikatny przepływ życia. Żadnego poczucia upływającego czasu. Żadnej potrzeby myślenia o „mnie” – kim jestem, kim będę.
Nasze łaknienie doświadczeń to przeciwstawianie się temu, by po prostu być tu i teraz. Jakąż ulgą jest zdać sobie sprawę, że nie musimy być niczym.

[toni packer, The Light of Discovery, w: Buddhadharma, Winter 2013]

Obrazek

nieistnienie

Tagi

, ,

okolice monforte del cidZapewne główną różnicą pomiędzy buddyzmem a innymi większymi światowymi tradycjami opartymi na wierze jest jego ujęcie sedna naszej tożsamości. Istnienie duszy czy też jaźni, potwierdzane na różne sposoby przez hinduizm, judaizm, chrześcijaństwo i islam jest w buddyzmie nie tylko zdecydowanie odrzucone – wiara w nie postrzegana jest jako główne źródło wszelkiej naszej niedoli. Buddyjska ścieżka jest u swych podstaw procesem uczenia się dostrzegania tego zasadniczego nieistnienia jaźni i zarazem próbą pomagania innym czującym istotom w dostrzeżeniu tego.

[nicholas vreeland]

rzeczywistość konia

Tagi

, , , , ,

2015-09-23 10.11.33Suzuki powiada: „człowiek stworzył wiele słusznych konceptów, za pomocą których nauczył się radzić sobie z rzeczywistością. Lecz błąd polega na tym, że koncepty te zaczął uważać za samą rzeczywistość. Swoje myślenie zaczął brać za samo istnienie”. Pisarze, do których sam się zaliczam, zazwyczaj twierdzą: „słowo to rzeczywistość, słowo to istnienie, żyję poprzez słowa”. To głupota, nie mówiąc o tym, że niemożliwość. Słowo to próba przedstawienia rzeczywistości, do tego dość nieudolna, gdyż słowo to podsumowanie minionego postrzegania. Koncept to podsumowanie doświadczenia. Nie są one zatem rzeczywistością, są próbą zbliżenia się do niej. Czy jeśli mówię „koń”, to dotykam rzeczywistości „konia”? W życiu! I oczywiście w słowie „róża” nie ma nic z róży.
Czytaj dalej

dźwięk deszczu

Tagi

,

Prowadziłem kiedyś dyskusję z wielkim mistrzem w Japonii. Rozmawialiśmy o ludziach tłumaczących książki zen na język angielski i powiedział mi: to strata czasu. Jeśli naprawdę rozumiesz zen, możesz użyć jakiejkolwiek książki. Możesz użyć Biblii. Możesz użyć Alicji w krainie czarów. Możesz użyć słownika. Dźwięk deszczu nie potrzebuje tłumaczenia…

[alan watts]

surfowanie po umyśle

Tagi

,

mozgMedytacja jest jak surfowanie po umyśle. Myśli są falami, uważność [mindfulness] jest naszą deską surfingową. Chodzi o to, by utrzymać się ponad falami i nie pogrążyć się w nich. Cały sekret surfowania po umyśle tkwi w tym, jak się utrzymać nad falami. Surfowanie po umyśle polega na wzięciu deski uważności i na ślizganiu się na falach myśli, które wzbierają, osiągają swoje maksimum i zanikają w naszych umysłach. Dostrzegania fal nauczymy się poprzez świadomość [awareness]. Nauczymy się jak łapać fale poprzez przebywanie w chwili obecnej. I nauczymy się utrzymywać na falach poprzez nieidentyfikowanie się z myślami, niebranie ich na poważnie i niewierzenie im.

jay n. forrest

nie jesteśmy falami lecz oceanem…

Tagi

, ,

IMG_20150804_105301548Jak medytacja pomaga nam zidentyfikować to, kim jesteśmy?

Biorąc pod uwagę to, że nasza głębsza tożsamość jest transmentalna, dotrzemy do niej jedynie wtedy, gdy uda nam się uciszyć umysł. Dopóki przebywamy w umyśle, dopóty będziemy postrzegać się jako „ja mentalne”, utworzone przez sam umysł. Gdy ten ucichnie, znika zasłona, która ją przesłaniała i wyłania się nasza głębsza tożsamość. Medytacja jest praktyką, której potrzebujemy, gdyż medytowanie to w gruncie rzeczy jedynie uciszanie umysłu. Odkryjemy, że kiedy do tego dojdzie, automatycznie znajdziemy się w chwili obecnej.
Czytaj dalej