Gniew

Jak go rozpoznać, pracować nad nim, a nawet odnaleźć w nim mądrość.

„Gniew jest jedną z najgłębszych form komunikacji. Przekazuje więcej informacji, i szybciej, niż prawie jakikolwiek inny rodzaj emocji”. W ten sposób Charles Duhigg podsumowuje rozmowę z Jamesem Averillem, emerytowanym profesorem psychologii Uniwersytetu w Massachusetts-Amherst (UMass).  Averill zauważa również, że odrobina gniewu może szybko zrobić porządek z niewypowiedzianą urazą, niedopowiedzianym naruszeniem granic i nieskorygowanym brakiem równowagi. Z drugiej strony gniew w buddyzmie jest często uważany za tabu, reakcję emocjonalną, której należy unikać w jak największym stopniu. Ósmowieczny uczony mnich Shantideva pisze w The Way of Bodhisattva [Droga bodhisattwy], że jedna chwila gniewu niszczy dobrą karmę, nagromadzoną przez tysiąc eonów. Są to dwa bardzo różne poglądy, ale oba zgodne są co do tego, że gniew to wielka siła.

Umysł Buddy jest dziś bardzo zły

Czy istnieje sposób na wykorzystanie energii, przejrzystości i mocy gniewu w celach duchowych lub mistycznych? Czy w doświadczeniu gniewu można znaleźć spokój i przejrzystość świadomości? Czy można użyć gniewu, aby postawić się w sytuacji innych ludzi, a tym samym podważyć skłonność do traktowania siebie jako kogoś wyjątkowego? Czy da się opuścić tworzony przez gniew świat konfliktów i ustawiania się w opozycji? I czy można odkryć że bezzasadność doświadczania w reakcjach emocjonalnych jest tak samo intensywna i potencjalnie destrukcyjna jak gniew? Chociaż nie mogę wypowiadać się w imieniu innych tradycji buddyjskich, to w przypadku buddyzmu tybetańskiego odpowiedź na wszystkie te pytania jest jednoznaczna: „Tak”.

Na przykład Jan Willis, emerytowana profesor uniwersytetu Wesleyan, opisała przypadek, gdy podczas pobytu w centrum Lamy Yeshe w Nepalu była na coś niesamowicie zezłoszczona. Pamięta, jak stała przed świątynią, wściekając się. Lama Yeshe podszedł do niej ukradkiem i wyszeptał jej do ucha: „Umysł Buddy jest dziś bardzo zły”. Jej umysł stanął w miejscu. Umysł, który jest zły, jest taki sam jak umysł Buddy? Nigdy nie rozważała tej możliwości. To odmieniło wszystko. Gniew nie był już siłą ani demonem, który kimś zawładnął. Zamiast tego stał się ruchem w umyśle, umyśle tak czystym i pustym jak niebo.

W tradycji, w której się ćwiczyłem, całe doświadczenie postrzegane jest jako ruch w umyśle. Doświadczanie pojawia się i znika samo, jak chmury na niebie.  Gniew jest jedną z takich chmur, choć często powstaje jako przytłaczająca czarna chmura burzowa, której wstrząsające ziemią grzmoty czynią nas głuchymi na wszelkie inne głosy i której błyskawice mogą sprawić, że cały nasz świat stanie w płomieniach. W tym artykule opisuję cztery praktyki, z których każda otwiera drzwi do innego sposobu doświadczania gniewu.

Uważność gniewu

Pierwsza praktyka pochodzi od wietnamskiego nauczyciela Thich Nhat Hanha.  Nauczyłem się jej lata temu od Yvonne Rand, nauczycielki Zen związanej wówczas z San Francisco Zen Center. Praktyka oparta jest na Anapanasati Sutta, „Sutrze pełnej świadomości oddychania”. W tej praktyce oddech jest używany jako lina – używamy go, aby zanurzyć się w doświadczanie gniewu.  To, co tam znajdziemy, może być zaskoczeniem.

Da się doświadczać gniewu i nie sztywnieć w kontakcie z nim

Zacznij od bycia wściekłym. Powiedz sobie: „Wdychając, czuję ten gniew.  Wydychając, odczuwam ten gniew”. Bez analizy, bez próby zrozumienia go, bez usiłowania uzasadnienia wyjścia z niego czy tylko usprawiedliwiania.  Początkowo gniew może wydawać się zbyt gorący, by go dotknąć (lub zbyt zimny, w przypadku nienawiści). To bez znaczenia. Dotykaj go, ile tylko jesteś w stanie, używając oddechu jako liny. Prawdopodobnie zauważysz fizyczne odczucia związane ze złością – na przykład ucisk w żołądku, skurcz w gardle lub ucisk w głowie. Możesz także zauważyć różne odczucia emocjonalne, nie tylko gniew, ale być może strach, zazdrość, smutek lub zranienie. Zaczną się historie, opowieści o złości lub o tym, kto lub co cię rozgniewało. Ponownie, używając oddechu jako liny do trzymania się, po prostu pozwól aby wszystkie te reakcje na gniew wirowały wokół ciebie i w tobie jak jesienne liście na wietrze. Robiąc to, możesz powiedzieć sobie: „Wdychając, odczuwam różne reakcje na ten gniew. Wydychając, odczuwam różne reakcje na ten gniew”.

W tym momencie często dzieje się coś dziwnego. Może się okazać, że potrafisz czuć gniew i jak reaguje na niego cały twój system i nie dać się ponieść burzy.  Odkrywasz, że możesz poczuć złość i jednocześnie być spokojnym. Teraz mówisz sobie: „Wdychając, czuję spokój w tej złości. Wydychając, czuję spokój w tym gniewie”. Następnie odkrywasz, że można się zrelaksować w gniewie, nie być przez niego krępowanym. Aby wydobyć tę możliwość, możesz powiedzieć: „Wdychając, uspokajam się w tej złości. Wydychając, czuję się swobodnie w tym gniewie”.

W tym momencie musisz być nieco ostrożny. Kiedy zaczniesz relaksować się w gniewie, odczujesz wszystko co czułeś wcześniej wyraźniej i intensywniej. Możesz się zastanawiać, czy coś jest nie tak. Czyż gniew nie powinien zniknąć? W rzeczywistości nie dzieje się nic złego. Po prostu doświadczasz pełniej tego, co się w tobie dzieje. Być może trzeba będzie cofnąć się do któregoś z poprzednich etapów, ale to nie nie problem. Powszechnym nieporozumieniem jest to, że praktyka postępuje liniowo, ale tak nie jest. Istnieje wiele wzlotów i upadków. W tym czasie odkrywamy nową możliwość – a mianowicie, że da się doświadczać gniewu i nie sztywnieć w kontakcie z nim – i zaczynamy ją badać.

W czasie tego procesu możesz nagle uświadomić sobie, że twoja relacja z gniewem uległa zmianie. Wiesz, czym jest i nie przeraża cię to ani ci nie przeszkadza. Przynajmniej przez chwilę jesteś wolny od tyranii reakcji. Teraz możesz powiedzieć: „Wdychając, znam ten gniew. Wydychając, znam ten gniew”.

I to wszystko. Używając oddechu jako liny, zanurzyłeś się w doświadczanie gniewu i odkryłeś tam możliwość spokoju i jasności, nie poprzez kontrolowanie gniewu lub próbę pozbycia się go, ale otwierając się na gniew i doświadczając go całkowicie.

Jeśli pochłania cię gniew, pomyśl o wszystkich tych na świecie, którzy właśnie teraz doświadczają gniewu

I ostatnia uwaga. To nie jest jednorazowe ćwiczenie. To praktyka. Robimy to raz po raz, aż stanie się częścią nas. Nie przestajemy tak czynić i praktyka zaczyna na nas działać. Dopiero wtedy zaczyna dojrzewać prawdziwe zrozumienie. Ponadto, w miarę nabierania wprawy, możemy odkryć, że kiedy gniew powstaje w ciągu dnia, w pracy lub w domu, możemy się na niego otworzyć i w tej samej chwili dotknąć tego spokoju i jasności.

Przyjmowanie i wysyłanie (tonglen)

Drugą metodą pracy z gniewem lub innymi trudnymi emocjami jest przyjmowanie i wysyłanie, jedna z kluczowych praktyk treningu umysłu w buddyzmie tybetańskim w tradycji mahajany.

Jeśli pochłania cię gniew, pomyśl o wszystkich tych na świecie, którzy właśnie teraz doświadczają gniewu. Nie ma znaczenia co czyni cię wściekłym ani co wprowadziło w ten stan innych. Wystarczy, że jesteś zły i że oni są źli.  Wdychając, wyobraź sobie jak ich gniew wnika w ciebie przez nozdrza i dalej do serca w postaci gęstego czarnego dymu. Wyobraź sobie również, że wszyscy na świecie, oprócz ciebie, są teraz wolni od gniewu. Doświadcz za nich wszystkich ich gniewu! Gdy wydychasz powietrze, wyobraź sobie, że cała radość i spokój, których doświadczyłeś w życiu, dociera do nich wszystkich. Radość i pokój rodzą się w twym sercu i wychodzą z nozdrzy jak srebrzyste światło księżyca, docierając do każdej istoty na świecie i napełniając każdą z nich radością, pokojem i wewnętrznym dobrostanem [well-being]. Rozdaj całą swoją radość i swoje czucie się dobrze!

Nie rób niczego na siłę ani się nie spiesz. Tam na zewnątrz jest mnóstwo gniewu. Po prostu przyjmij go do siebie, oddech za oddechem. Połącz się z własną radością i pokojem. Tego też jest dużo. Rozdaj to wszystko, oddech za oddechem.

Niech to będzie coś prostego: wchodzi czarny dym, wypływa srebrne światło i co kilka oddechów przypominaj sobie, co przyjmujesz a co wysyłasz. Nie wkładaj wielkiego wysiłku w dokładne śledzenie tego, co bierzesz lub wysyłasz. Niech symbolika czarnego dymu i srebrnego światła zadziała swoją magią. Po prostu wykonuj to, bez robienia sobie nadziei czy przejmowania się.

Nie chodzi o przekształcanie gniewu w pokój i radość, a następnie wysyłanie tego na powrót do innych. Niektórzy radzą, by tak podejść do przyjmowania i wysyłania. Być może istnieją inne praktyki, w których ktoś ma wyobrażać sobie taką transformację, ale nie na tym polega przyjmowanie i wysyłanie.

Na początku ludzie często mówią, że wykonując tę praktykę nic nie odczuwają.  Może być i tak. Kiedy jednak przyzwyczaisz się do tej wymiany, będziesz coraz bardziej czuł negatywne emocje i cierpienia, które wnikają w ciebie, a także coraz bardziej czuł to, jak możesz dać innym pokój, radość, dobrostan oraz wszystko, co cenisz w życiu. Twój wysiłek to poddać się oddziaływaniu przyjmowania i wysyłania pozwalając, by ta wymiana odkryła wszystko, na co kiedykolwiek miałeś nadzieję lub czego pragnąłeś, a następnie usunęła też samą nadzieję i tęsknoty.

Przyjmowanie i wysyłanie to bardzo skuteczny sposób na przełamanie zaklęcia gniewu i innych silnych reakcji emocjonalnych. Jeśli jednak wykonujesz tę praktykę, aby poczuć się lepiej w trudnych sytuacjach to niestety ją wypaczasz. Niechcący, być może, wzmacniasz swoje poczucie własnego „ja”. Cel przyjmowania i wysyłania jest dwojaki: przełamać czar reakcji emocjonalnych i wyjść poza interes własny. Dlatego też po prostu przyjmujesz gniew i dajesz radość. Z biegiem czasu ta praktyka powoduje zasadnicze przeprogramowanie całego twojego jestestwa.

Opróżnianie królestwa piekieł

Trzecia praktyka wywodzi się z praktyki bóstwa, jednej z głównych metod wadżrajany w buddyzmie tybetańskim.  Celem tej praktyki jest zaszczepienie empirycznego zrozumienia, że ​​to, jak postrzegasz świat, gdy jesteś opętany przez gniew, nie opiera się na rzeczywistości. Widzisz świat jakby pod zaklęciem, a zaklęcie można złamać.

Praktyka wadżrajany zakłada, że ​​jesteś w stanie wiedzieć, iż jesteś rozzłoszczony. Jeśli nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego że jesteś zły, gdy jesteś zły (a jest tak w przypadku wcale niemałej liczby osób), to nie możesz wykonywać tej praktyki. W najlepszym razie będzie to tylko ćwiczenie intelektualne. W najgorszym wypadku wzmocni twój gniew i staniesz się potworem. Zamiast tego wykonaj jedną z dwóch poprzednich metod, z których każda buduje umiejętność rozpoznawania złości.

Aby rozpocząć tę praktykę, przyznaj, że jesteś zły. Jesteś w piekle. Widzisz świat w kategoriach konfliktu i sprzeciwu. Widzisz wszystko jako walkę, walkę na śmierć i życie. Niezwykle mocny przypływ płynnej furii próbuje wydostać się na zewnątrz i spalić wszystko, co stanie ci na drodze. To tak, jakby płonąca włócznia przebiła cię od stóp do głów i paliła od wewnątrz. Czujesz, że musisz walczyć, aby przetrwać, a wszyscy i wszystko są przeciwko tobie. Nawet jeśli potrafisz zapanować nad impulsem pchającym cię do walki w samoobronie, to kipisz w środku.

Zwróć się do tego miejsca w tobie, które wie, że jesteś zły. To, co wie, że jesteś zły, samo w sobie nie jest złe. Połącz się z tą częścią ciebie i pozwól, by duch przebudzonego współodczuwania przeniknął do ciebie. Daj się pochłonąć energii czy też duchowi przebudzonego umysłu. Ten duch jest często wyobrażany jako Avalokiteśwara lub Biała Tara, wcielenia przebudzonego współodczuwania. Poczuj, że jesteś ucieleśnieniem przebudzonego współodczuwania i że masz nieskończone zasoby mądrości, współczucia, cierpliwości i mocy.

Jeśli nie możesz pozostać w doświadczaniu gniewu, nie będąc przez niego pochłoniętym, nieuchronnie wpadniesz w jego sidła

Napełnione duchem przebudzonego współczucia, twoje ciało wypełnia się światłem, a światło promieniuje przez całą sferę piekielną. Przenika twoje własne ciało i dotyka każdej istoty, natychmiast rozpuszczając wszelki ból i obrażenia oraz zastępując starcie i szkody konfliktu pokojem i radością. Światło nadal promieniuje z ciebie, aż całe królestwo piekła i wszystkie tam istoty rozpływają się w świetle o jeszcze większej intensywności. To światło wraca do ciebie i stajesz się światłem. I w nim odpocznij. Po kilku chwilach powraca zwykłe poczucie siebie ale jest już inaczej. Powraca też coś z ducha przebudzonego współczucia.

Ta praktyka jest formą magii. Używasz intencji, symboliki i rytuału, aby zmienić sposób, w jaki doświadczasz życia. Często myślimy, że magia działa natychmiast, ale magia działa po czasie, gdy moc i energia nagromadzą się w intencji i rytuale. Dlatego powtarzaj wciąż tę praktykę. Jej powtarzanie wpłynie na twoje życie w sposób często nieoczekiwany i niespodziewany. Tak działa magia.

Bezzasadne doświadczanie

Czwarta praktyka wywodzi się z tradycji bezpośredniej świadomości buddyzmu tybetańskiego. Ta konkretna instrukcja pochodzi z tradycji dzogczen ale podobne instrukcje znajdziesz w tradycji mahamudry.

W tej praktyce wykorzystasz energię gniewu, aby wzmocnić uwagę.  Zasadniczo, dla celów ćwiczeniowych, im bardziej jesteś wściekły, tym lepiej.  Istnieje jednak określone niebezpieczeństwo. Jeśli nie możesz pozostać w doświadczaniu gniewu, nie będąc przez niego pochłoniętym, nieuchronnie wpadniesz w jego sidła i ryzykujesz że zagrożone może być twoje życie i poważnych szkód mogą doznać inni ludzie.

Jesteś zły. To wszystko, czego potrzebujesz. Co powoduje twój gniew jest bez znaczenia dla tej praktyki.

Niech umysł i ciało spoczną na kilka chwil. Następnie spójrz wprost na złość. Z czego jest zrobiona? Co ją tworzy? Co ją powoduje? Nie szukasz psychologicznych, neurologicznych, naukowych czy racjonalnych wyjaśnień. Wszystkie one mijają się z celem. Szukasz tego, co faktycznie generuje w tobie gniew. Podkreślmy – nie tego, co sprawia że ​​się wściekasz ale tego, co składa się na ​​gniew.

Kiedy spojrzysz dokładnie na to, co tworzy gniew, prawdopodobnie nic nie zobaczysz. W tym momencie możesz wcale nie czuć się zezłoszczony, a potem możesz poczuć się jakby skonfundowany. Jeśli tak się stanie, przywróć gniew. Powtórz okoliczności lub problem, który cię poruszył, a następnie spójrz ponownie na to, co tworzy gniew, którego doświadczasz. Szukaj przez krótkie chwile, początkowo przez zaledwie kilka sekund, ale patrz intensywnie. Poczuj gniew i pozwól, by gniew napędzał twój wzrok.

Kiedy spojrzysz, prawdopodobnie nic nie zobaczysz. Niekoniecznie robisz coś złego. Kontynuuj, nie przestając patrzeć. Uczysz się, jak pozwolić, by energia gniewu wpłynęła w twoją uwagę. Poczuj gniew, spójrz na to, co tworzy złość w tej właśnie chwili i pozwól energii gniewu wlać się w twoją uwagę i twoje patrzenie, jakbyś jechał rakietą lecącą prosto w słońce. Pamiętaj by robić to przez krótki okres a następnie odpoczywać. Jest to intensywna praktyka i będzie wymagać od ciebie wszystkiego. W pewnym momencie z niewidzenia przejdziesz do widzenia.

Niewidzenie niczego jest rodzajem pustki. Kiedy w końcu zobaczysz, jesteś całkowicie przebudzony i czysty. Jak pisze dziewiętnastowieczny mistrz i mistyk Ningma Ju Mipham: „Doświadczasz świadomości wolnej od myśli i ruchu, w której nie ma poczucia wewnętrzności ani zewnętrzności i która jest całkowicie czysta i przejrzysta, jak przestrzeń”.

Za pierwszym razem doświadczenie tego może być nieco dezorientujące, ponieważ jest to poruszająca jasność i poznanie, w którym nie ma żadnej treści konceptualnej. Nic z tym nie rób. Po prostu pozwól, aby wniknęło to w ciebie.  Kiedy minie, nie próbuj powielać powtarzać tego doświadczenia. Za drugim razem nic nie jest takie samo, ponieważ jesteś inny. Po prostu kontynuuj praktykę i, podobnie jak przy innych praktykach, pozwól by działała na ciebie.

Podsumowanie

Przedstawiłem tutaj cztery różne metody ćwiczeń. Każda z nich wystarcza do odkrycia możliwości bycia świadomym w złości lub jakiejkolwiek innej reakcji emocjonalnej. Różnią się jednak tym, jak oddziałują, czego potrzebujesz, aby je ćwiczyć i jaki efekt przynoszą.

Pierwsza praktyka, w której zanurzasz się w reakcję emocjonalną, używając oddechu jako liny, odpowiada na pytanie: „Czy można znaleźć spokój i jasność w doświadczaniu samego gniewu?”. Odpowiedź brzmi: tak. Ten spokój i jasność znajdziesz w burzy samego gniewu. To nie jest ćwiczenie intelektualne. Aby wykonać tę praktykę, potrzebujesz spokojnej konsekwencji w wysiłku. Z biegiem czasu sama praktyka rozwija twoją zdolność do doświadczania gniewu bez bycia przez niego pochłoniętym. Kiedy znajdziesz spokój i jasność, odkryjesz także, jak gniew przekształca się w uwagę i świadomość. W tym przypadku transformacja nie jest czymś, co robisz, ale czymś, co dzieje się, gdy warunki są odpowiednie.

Poprzez konsekwentny wysiłek można odkryć współodczuwanie, które pozwoli nam dojrzeć destruktywność cierpienia, niezależnie od tego, jak się pojawia

Druga praktyka, przyjmowanie i wysyłanie, podważa nasze poczucie bycia wyjątkowym i związaną z tym tendencję do samolubstwa, poglądu że w jakiś sposób zasługujemy na szczególną uwagę. Zaczynasz rozumieć, doświadczalnie, że nie różnisz się niczym od żadnej innej istoty ludzkiej. Jednym z efektów ubocznych jest to, że widzisz, jak nie do obrony jest jakakolwiek forma uprzedzeń i dyskryminacji, czy to ze względu na rasę, płeć, ideologię polityczną czy status społeczno-ekonomiczny. Aby wykonać tę praktykę, musisz mieć istotny związek ze współodczuwaniem. W szczególności musisz być gotów doświadczyć bólu świata. Jak powiedział kiedyś mój nauczyciel: „Gdybyś naprawdę mógł usunąć wszystkie cierpienia świata, wdychając je jednym tchem, czy wahałbyś się?”. Jeśli nie czujesz tego w ten sposób, ta praktyka nie jest dla ciebie. Głównym jej rezultatem jest to, że nasze poczucie siebie, nasza tożsamość bycia tym czy tamtym, wyparowuje jak mgła w porannym słońcu. Wiemy, że nie jesteśmy wyjątkowi i nie różnimy się od innych, ponieważ sposób, w jaki zmagamy się z życiem, nie różni się zasadniczo od tego, jak borykają się z nim inni.

W trzeciej praktyce łączysz się z duchem przebudzonego współczucia i promieniujesz energią tego współodczuwania w postaci światła.  Wyższy poziom energii opróżnia królestwo piekieł, świat widziany poprzez gniew. Aby wykonać tę praktykę, musisz być gotów wejść do piekła, doświadczyć własnego gniewu i nienawiści, a jednocześnie poznać spokojne miejsce w tobie, które po prostu wie. Ta praktyka ujawnia, że ​świat widziany z pozycji gniewu jest jak zły sen, który jakoś nami zawładnął. Odkrywamy możliwość przebudzenia, nawet w tym złym śnie. Potem, gdy w naszym życiu pojawia się gniew, mniej prawdopodobne jest to, że uwierzymy w całą tę naszą projekcję a bardziej to że dostrzeżemy że to fantom, którym w istocie jest. Ta empiryczna wiedza jest wolnością.

Wreszcie w czwartej praktyce używasz energii gniewu aby przejść przez doświadczenie gniewu i zobaczyć czym jest naprawdę. Aby wykonać tę praktykę, musisz posiadać wystarczającą uwagę, aby pozostać obecnym w trwającym jakąś chwilę doświadczaniu intensywnego gniewu. To nie jest błaha sprawa ani piknik. W miarę jak wyrabiasz umiejętności i zdolności w tej praktyce, coraz bardziej jesteś w stanie dotknąć bezsasadności bytu. Im częściej to robisz, tym bardziej jesteś w stanie odrzucić kulę racjonalności i rozumu oraz zaufać jasnemu, pustemu, natychmiastowemu responsywnemu, niekoncepcyjnemu wiedzeniu, które pojawia się za każdym razem, gdy dotkniesz bezzasadności.

Omówione tutaj praktyki różnią się jakościowo od tego, jak obecnie przedstawiana jest praktyka duchowa. Nie są pomyślane jako szybkie rozwiązania, sposoby na zhakowanie umysłu lub życia, ani jako praktyki, które pomogą ci w trudnej sytuacji czy sprawią że poczujesz się lepiej, gdy jesteś w dołku lub też rozwiążą twoje życiowe problemy. Mogą takie jednak być ich efekty uboczne. Same praktyki mają na celu wprowadzenie zasadniczych zmian w sposobie doświadczania życia. Chociaż możesz nauczyć się, jak je wykonywać w ciągu kilku dni, to prawdopodobnie zauważysz, że zadziałają na ciebie dopiero po co najmniej sześciu do ośmiu miesiącach konsekwentnej praktyki, a prawdziwe zmiany zwykle nadejdą po upływie lat. Niejedna osoba dozna głębokiego wglądu wkrótce po rozpoczęciu nowej praktyki, jednak są one zwykle wynikiem gwałtownego wzrostu energii, jej uwolnienia z emocjonalnych wzorców, gdzie przez długi czas pozostawała zamknięta. Taki wgląd rzadko jest stabilny i szybko ulega rozproszeniu, ponieważ system umysł-ciało jest nadal nastawiony bardziej na reagowanie niż na odpowiedź.

Poprzez konsekwentny wysiłek można jednak odkryć współodczuwanie, które pozwoli nam dojrzeć destruktywność cierpienia, niezależnie od tego, jak się ono pojawia. To zrozumienie pozwoli przejrzeć na wskroś uprzedzenia kulturowe i zobaczyć wszystkich ludzi, niezależnie od ich tożsamości politycznej, społecznej lub kulturowej, nie jako „innych” ale jako istoty ludzkie, które podobnie jak ty i ja walczą o to, aby jak najlepiej wykorzystać swoje życie. Możemy także odkryć inny sposób doświadczania życia, sposób, który nie zależy od pojęciowego lub racjonalnego umysłu ale umożliwia bezpośredni kontakt z wielką tajemnicą bytu.

Ken McLeod, tricycle.org, magazyn jesień 2019

Ken McLeod jest pisarzem, tłumaczem, nauczycielem i konsultantem biznesowym. O praktyce buddyjskiej pisze między innymi w książkach: Reflections on Silver River i A Trackless Path.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s