cztery żywioły i ja

W moim ciele nie ma nic, co nie było kiedyś częścią Ziemi od czasu jej powstania miliardy lat temu

Oto interesujące pytanie, które ostatnio otrzymałem pocztą elektroniczną:

„Ćwiczyłem, podążając za oddechem i przyszło mi do głowy, że wdychane powietrze jest tak samo lub nawet bardziej ‚mną’ niż płuca w tym ciele. Mam nadzieję, że to poprawne założenie. Podążając tym tropem próbowałem zrozumieć cztery żywioły. Biorąc pod uwagę wzajemne powiązania wszystkich rzeczy łatwo jest dostrzec, jak ludzie potrzebują światła i wody, tak samo jak drzewa, wiewiórki itd. Jak do tej logiki pasują cztery elementy? Wygląda na to, że powietrze nie potrzebuje ptaka, a ziemia nie potrzebuje robaka. Z drugiej zaś strony robak potrzebuje ziemi, a ptak powietrza. Może to nie jest coś, do zrozumienia czego wymagana jest logika? Czy są jakieś książki, które możesz polecić i które mogą pomóc mi zrozumieć?”.

Oto moja odpowiedź:

Myślę, że robaki i ptaki są czymś, co wytwarza ziemia i powietrze oraz inne elementy układu okresowego. Nie ma niczego wewnątrz robaka lub ptaka – lub osoby – co nie było kiedyś częścią ziemi czy powietrza albo wody itp. W moim ciele nie ma nic, co nie było kiedyś częścią Ziemi od czasu jej powstania miliardy lat temu.

Wszystkie elementy tego ciała zostały przetworzone przez niezliczone istoty. A zanim zaistniało coś, co nazywamy „żywymi istotami”, elementy składające się na moje ciało były częściami gór, rzek, oceanów itd. Być może nawet to, co błędnie nazywam „moją świadomością” jest podobnie przetwarzane. Może istnieje ona po prostu tak długo, jak cała reszta innych rzeczy, z których jestem zrobiony.

No i sama Ziemia była kiedyś częścią gigantycznej chmury gazu i pyłu, z których utworzyło się Słońce i inne planety. A ta chmura gazu i pyłu była kiedyś częścią gwiazd, które eksplodowały tak dawno temu, że równie dobrze można by to nazwać wiecznością. Może to, co nazywamy „życiem” i „świadomością” zawsze było częścią tego wszystkiego. Z pewnością potencjał życia i świadomości istniał w tak zwanej „martwej materii” na długo przed tym, zanim zaczęliśmy próbować zdefiniować te rzeczy.

Pustka jest również dużą częścią tego, czym jestem. Przestrzeń między atomami mojego ciała jest ogromna w porównaniu do samych atomów. Siły energetyczne, które utrzymują te atomy razem nie mają postaci fizycznej. W ostatecznym rozrachunku także i same atomy są zbudowane z niematerialnej energii. Forma jest pustką, pustka jest formą, jak mówi Sutra Serca.

Ale dlaczego to robią? Dlaczego elementy Ziemi – które w końcu są elementami Wszechświata – przekształcają się w żywe stworzenia? Dlaczego przekształcają się w istoty ludzkie?

Można by założyć, że musi istnieć jakaś korzyść, którą te elementy wyniosą z przekształcenia się w robaki, ptaki i w nas. Można by założyć, że istnieje powód.

Wiem, że filozofia materializmu głosi, że coś takiego dzieje się po prostu przez ślepy przypadek. Wiem, że obecnie jest to bardzo popularny pogląd. Często mówi się, że badania naukowe popierają jeden i tylko jeden punkt widzenia – pogląd, że to przypadkowe zdarzenie jest ostateczną przyczyną życia, wszechświata i wszystkiego. I może tak jest OK, gdyż z tego co do tej pory widziałem, każda próba wymyślenia innego rodzaju przyczyny końcem końców brzmi głupio – jak w przypadku tak zwanej „nauki kreacjonizmu”.

Dogen mówił o „głębokiej wierze w przyczynę i skutek”. Nie zgodziłby się z ideą, że coś dzieje się bez przyczyny lub że przyczyna, jaka by nie była, może nie mieć skutku. Jednak nigdy nie mówi o „pierwszej przyczynie”, tak jak niektórzy robią to obecnie. Być może rozumiał, że „pierwsza przyczyna” nigdy nie istniała lub że jeśli istniało coś, co moglibyśmy nazwać „pierwszą przyczyną”, jest to poza ludzkim zrozumieniem.

Może więc nie ma sensu mówić o „korzyściach”, które czerpią ziemia, powietrze, woda i wszystkie inne elementy z przekształcania się w zwierzęta, rośliny i ludzi. Może to zbyt ludzka koncepcja, by zastosować ją do elementów.

Jestem przedłużeniem Ziemi ale nie wiem dlaczego Ziemia zmaterializowała się w mojej postaci. Może zawsze byłem tu jako część ziemi, powietrza, wody itp., a teraz niewielka część tego czegoś pojawia się pod postacią człowieka. A ten niekiedy – śmiechu warte – wyobraża sobie, że jest niezależnym stworzeniem. Ładny dowcip!

W każdym razie jeśli ja, część Ziemi, nie wiem, dlaczego ja (Ziemia) stworzyłem siebie (Brada), to może nikt nie wie. Może nikt nie może.

Oto co o tym sądzę, cokolwiek to warte. Niezbyt wiele, jeśli już chcecie wiedzieć. Ale tak to wygląda, w każdym razie: może Ziemia – a co za tym idzie cały Wszechświat – chce zrozumieć siebie intelektualnie, a jednym ze sposobów, w jaki może to uczynić, jest przekształcenie się w ludzi. Może istnieją różne rodzaje żywych istot gdzie indziej w ogromnych przestrzeniach kosmicznych, które również pomagają Wszechświatowi nauczyć się rozumieć siebie. Może niektóre z nich nawet cierpią na urojenia, tak samo jak niektórzy z nas.

Nie znam żadnych książek na ten temat, ale istnieje wideo, które porusza ten temat. Zostało stworzone przez Trey Parkera i Matta Stone’a – facetów którzy robią South Park – na podstawie wykładu Alana Wattsa. Jest na YouTube, gdzie ktoś nazwał go „Peopling” [Ludzenie].

Hardcore Zen, Brad Warren

Wideo i głos z offu Alana Wattsa:

„Weźmy na przykład drzewo w ogrodzie – każdego lata produkuje jabłka, mówimy na nie: jabłoń. Mówimy tak, bo to drzewo jabłk-uje, robi właśnie to. W porządku, teraz spójrzmy na układ słoneczny w galaktyce. Jedną ze szczególnych cech tego układu słonecznego jest to, że ludzi-uje – przynajmniej na planecie Ziemia – w taki sam sposób jak jabłoń. Załóżmy że gdzieś dwa miliony lat temu jakieś istoty z innej galaktyki przyleciały w latającym spodku, zobaczyły ten układ słoneczny, przyglądnęły mu się, wzruszyły ramionami i powiedziały: – To tylko kupa kamieni. I odleciały. Później, może po jakichś dwóch milionach lat, znowu się tu pojawiły, spojrzały na niego ponownie i powiedziały: – O, sorry! Myśleliśmy, że to kupa kamieni ale wbrew pozorom to ludziuje i żyje, zrobiło coś inteligentnego.

Jak widzicie jest tak, ponieważ wyrastamy z tego świata dokładnie w taki sam sposób, jak jabłka rosną na jabłoni. Jeśli ewolucja cokolwiek oznacza, to właśnie to. Ale jak też możecie zauważyć, ciekawie to przekręcamy. Mówimy, cóż, przede wszystkim na początku nie było nic oprócz gazu i skał. A potem przypadkiem pojawiła się w tym inteligencja – no wiecie, coś jakby grzyb lub szlam przylepiły się do tego wszystkiego. Ale zauważcie, że nasze myślenie w pewien sposób oddziela inteligencję od skał. Jednak tam, gdzie są skały to… uwaga! Uwaga! Ponieważ skały w końcu ożyją. I będą po nich pełzać ludzie”. 

[Reszta tekstu, kończącego myśl, który nie pojawia się w wideo: „To tylko kwestia czasu. Tak samo jak ziarno czy żołądź ostatecznie zamieni się w dąb, ponieważ ma w sobie jego potencjał, skały nie są martwe”.]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s