czym jest miłość?

Kiedy ktoś kocha, musi istnieć wolność, nie tylko od drugiego ale i od samego siebie

Potrzeba bezpieczeństwa w związku nieuchronnie rodzi ból i strach. Poszukiwanie pewności prowadzi do niepewności. Czy kiedykolwiek znalazłeś poczucie bezpieczeństwa w swoich relacjach? Na pewno? Większość z nas chce bezpieczeństwa kochania i bycia kochanym, ale czy to jest miłość, gdy każdy z nas szuka własnego bezpieczeństwa, swojej własnej ścieżki? Nie jesteśmy kochani ponieważ nie umiemy kochać.

Czy miłość to idea? Jeśli tak, może być kultywowana, karmiona, pielęgnowany, pchana i przekręcana w dowolny sposób. Kiedy mówisz, że kochasz Boga, co to znaczy? Oznacza to, że kochasz projekcję swojej własnej wyobraźni, projekcję siebie samego, przyodzianą w określone formy szacunku, zgodne z tym co wydaje ci się szlachetne i święte; powiedzieć „kocham Boga” to absolutny nonsens, żeby tak to ująć. Kiedy oddajesz cześć Bogu, czcisz siebie, a to nie jest miłość. 

W tym, co nazywamy ludzką miłością, mamy do czynienia z przyjemnością, rywalizacją, zazdrością, pragnieniem posiadania, trzymania, kontrolowania i ingerowania w czyjeś myślenie. Ludzie Boga, znając całą tę złożoność, mówią, że musi istnieć jakiś inny rodzaj miłości: boski, piękny, nienaruszony, nie zepsuty. Ale zaprzeczają seksualności i wydzierają sobie oczy i obcinają swoje języki, ponieważ zaprzeczają całemu pięknu Ziemi. Zagładzają swe serca i umysły; są zasuszonymi istotami ludzkimi – przepędzili piękno. Dzielenie wszystkiego na to, jak powinno być i to, co jest, jest zwodniczym sposobem radzenia sobie z życiem. 

Miłość nie jest przeciwieństwem nienawiści, tak jak pokora nie jest przeciwieństwem próżności

Kiedy jesteśmy w związku z drugą osobą, zbyt często mówimy: „Dopóki należysz do mnie, kocham cię, ale z chwilą gdy tak nie jest, zaczynam cię nienawidzić. Tak długo, jak mogę polegać na tobie, aby zaspokoić moje wymagania, seksualne i inne, kocham cię. Ale z chwilą, gdy przestajesz dawać mi to, czego chcę, już cię nie lubię”. Jeśli wszelka twoja przyjemność jest zależna od kogoś, stajesz się niewolnikiem tej osoby. Zatem kiedy ktoś kocha, musi istnieć wolność, nie tylko od drugiego ale i od samego siebie. 

Ta przynależność do innego, psychiczne karmienie się nim, zależność od niego – w tym wszystkim zawsze i nieuchronnie jest niepokój, strach, wina i zazdrość, a dopóki istnieje strach, nie ma mowy o miłości; umysł pogrążony w cierpieniu nigdy nie dowie się, czym jest miłość; sentymentalizm i emocjonalizm nie mają nic wspólnego z miłością. I tak miłość nie ma nic wspólnego z przyjemnością i pożądaniem. Miłość nie jest produktem myśli, bo ta jest przeszłością. Myśl w ogóle nie może kultywować miłości. Miłość jest zawsze aktywną teraźniejszością. Jeśli znasz miłość, nie pójdziesz za nikim. Miłość nie jest posłuszna. Kiedy kochasz, nie ma czegoś takiego jak szacunek czy brak szacunku. Nie wiesz, co to znaczy kochać kogoś – kochać bez nienawiści, zazdrości, strachu, gniewu lub chęci ingerowania w to, co ktoś robi lub myśli, bez potępiania lub porównywania? 

Czy miłość ma jakieś zobowiązania i poczucie obowiązku i czy użyje tych słów? Kiedy robisz coś z obowiązku, czy jest w tym jakaś miłość? W zobowiązaniu nie ma miłości. Struktura obowiązku, w której wszyscy jesteśmy uwięzieni, ostatecznie nas niszczy. Zatem dopóki jesteś zmuszony do zrobienia czegoś, ponieważ to twój obowiązek, nie kochasz tego, co robisz. Kiedy istnieje miłość, nie ma obowiązku i odpowiedzialności. 

Czy kiedykolwiek płakałeś za kimś? Jeśli płaczesz z litości nad sobą, twoje łzy nie mają znaczenia, ponieważ martwisz się tylko sobą. Jeśli płaczesz, ponieważ utraciłeś kogoś, w kogo zainwestowałeś wiele uczuć, tak naprawdę nie było to żadne uczucie. Smutek tworzymy my sami, tworzy go myśl, jest wynikiem działania czasu. 

Możesz zobaczyć jak to wszystko dzieje się w tobie jeśli naprawdę się temu przypatrzysz. Możesz to ujrzeć w pełni, całkowicie, w jednym mgnieniu, bez potrzeby wnikania w czasochłonną analizę. W jednej chwili możesz zobaczyć całą strukturę i naturę tej tandetnej małej rzeczy zwanej „ja”. Moje łzy, moja rodzina, mój naród, moja wiara, moja religia – cała ta brzydota, wszystko to jest w tobie. Kiedy spojrzysz na to swoim sercem, a nie umysłem, kiedy ujrzysz to z głębi serca, posiądziesz klucz do zakończenia smutku i bólu. 

Miłość nie ma wczoraj ani jutra. Jest poza zamętem myśli. Odnalezienie tej niezwykłej rzeczy, której człowiek szuka bezustannie poprzez ofiarę, czczenie, związki, seks, przyjemność i ból jest możliwe tylko wtedy, gdy myśl zrozumie samą siebie i w sposób naturalny dobiegnie końca. Wtedy miłości nic nie stanie na drodze

Smutek i ból oraz miłość nie mogą iść w parze, ale w świecie chrześcijańskim cierpienie zostało wyidealizowane, położone na krzyżu i czczone, co sugeruje że nigdy nie można uciec od cierpienia, chyba że przez to konkretne drzwi – tak właśnie wygląda wyzysk przez społeczeństwo religijne. 

Jeśli nadal chcesz się dowiedzieć, zobaczysz, że strach nie jest miłością, zależność nie jest miłością, zazdrość nie jest miłością, zaborczość i dominacja to nie miłość, odpowiedzialność i obowiązek nie są miłością, użalanie się nad sobą nie jest miłością, agonia niebycia kochanym nie jest miłością, miłość nie jest przeciwieństwem nienawiści, tak jak pokora nie jest przeciwieństwem próżności. Jeśli potrafisz wyeliminować to wszystko, nie na siłę, ale przez zmycie, tak jak deszcz spłukuje wielodniowy pył z liścia, to być może natkniesz się na ten dziwny kwiat, którego człowiek pragnie od zawsze. 

Jeśli nie wypełnia nas miłość, nie w kilku kroplach, ale w obfitości, jeśli tak nie jest, świat czeka katastrofa. Rozumiesz, że jedność ludzkości jest niezbędna i że miłość jest jedyną drogą, ale kto nauczy cię jak kochać? Kiedy mamy do czynienia z dyscypliną i chęcią by kochać, to miłość znika. Praktykując jakąś metodę lub system kochania możesz stać się wyjątkowo sprytny, bardziej uprzejmy lub osiągnąć stan braku przemocy, ale to nie ma nic wspólnego z miłością. 

W tym rozdartym opustoszałym świecie nie ma miłości, ponieważ przyjemność i pragnienie odgrywają największe role, ale bez miłości twoje codzienne życie nie ma znaczenia. A nie możesz kochać, jeśli nie ma piękna. Piękno pojawia się tylko wtedy, gdy twoje serce i umysł wiedzą, czym jest miłość. Bez miłości, w znaczeniu tego piękna, nie ma cnoty i dobrze wiesz, że czegokolwiek byś nie robił – ulepszając społeczeństwo, karmiąc biednych – będziesz tworzył jedynie więcej niegodziwości, bo bez miłości w twoim własnym sercu i umyśle jest miejsce tylko na brzydotę i ubóstwo. Ale kiedy pojawia się miłość i piękno, cokolwiek robisz, jest słuszne, cokolwiek robisz jest w porządku. Jeśli umiesz kochać, możesz robić to, co kochasz, możesz robić to, co lubisz, ponieważ rozwiąże to wszystkie inne problemy.

Miłość może powstać tylko wtedy, gdy całkowicie zostanie porzucone „ja”

Dochodzimy więc do kwestii: czy umysł może natknąć się na miłość bez dyscypliny, bez myśli, bez narzucania, bez jakiejkolwiek książki,  nauczyciela lub przywódcy – da się natknąć na nią jak na piękny zachód słońca? Wydaje mi się, że jedno jest absolutnie konieczne, i mam tu na myśli pasję bez motywu – pasję, która nie jest wynikiem jakiegoś zobowiązania lub przywiązania, pasję, która nie jest pożądaniem. Człowiek który nie wie czym jest pasja, nigdy nie pozna miłości, ponieważ miłość może powstać tylko wtedy, gdy istnieje całkowite porzucenie „ja”. 

Umysł, który poszukuje, nie jest umysłem pełnym pasji i natrafienie na miłość bez jej szukania to jedyny sposób, aby ją znaleźć – natrafienie na nią i już, a nie w wyniku jakiegoś wysiłku lub doświadczenia.Taka miłość, przekonasz się, nie jest zależna od czasu; taka miłość jest zarówno osobista jak i bezosobowa, jest jednym i wieloma. Jak pachnący kwiat, który możesz powąchać lub minąć obojętnie. Ten kwiat jest dla każdego, w tym i dla tego, który podejdzie, by wciągnąć głęboko jego zapach i popatrzeć na niego z rozkoszą. Niezależnie od tego czy jesteś bardzo blisko w ogrodzie, czy bardzo daleko, dla kwiata to wszystko jedno, ponieważ jest pełen zapachu i dlatego dzieli się nim ze wszystkimi. 

Miłość jest czymś nowym, świeżym, żywym. Nie ma wczoraj ani jutra. Jest poza zamętem myśli. Tylko niewinny umysł wie, czym jest miłość, i niewinny umysł może żyć w świecie, który nie jest niewinny. Odnalezienie tej niezwykłej rzeczy, której człowiek szuka bezustannie – poprzez ofiarę, oddawanie czci, poprzez związki, seks, wszelkie formy przyjemności i bólu – jest możliwe tylko wtedy, gdy myśl zrozumie samą siebie i w sposób naturalny dobiegnie końca. Wówczas miłości nic nie stanie na drodze. Nie będzie konfliktu. Jeśli nie wiesz, co robić, nie rób nic. Absolutnie nic. Wtedy w twym wnętrzu zapanuje absolutna cisza. Czy rozumiesz, co to znaczy? Oznacza to, że nie szukasz, nie chcesz, nie dążysz; nie ma żadnego centrum. Wtedy pojawia się miłość…

Krishnamurti
Reklamy

4 myśli na temat “czym jest miłość?

  1. «„kocham Boga” to absolutny nonsens, żeby tak to ująć. Kiedy oddajesz cześć Bogu, czcisz siebie, a to nie jest miłość.»

    Pewność siebie, chyba granicząca z pychą, jeżeli powiedział to Krishnamurti, to wypada mu współczuć, że nie osiągnął poziomu kontemplacyjnego mistyków sufich, chrześcijan, zaratusztrian, gnostyków i innych mistyków, coraz bardziej powątpiewam w jego oświecenie.

    Reszta wywodu delikatnie mówiąc odstaje od tego co wie dzisiejsza nauka o tym co nazywamy miłością, psychologia, genetyka, medycyna i chemia. Radził bym, choćby przeczytać książkę Witkowskiego „Miłość” żeby skonfrontować czyjeś mniemania z rzeczywistością. Pozdrawiam Jacek

    1. W postnowoczesnym świecie już nie wszystko – mogło by się wydawać – wyjaśni „mędrca oko i szkiełko” czyli „psychologia, genetyka, medycyna i chemia”, poczynając od tego, że nikt nie wie, czym jest rzeczywistość, świadomość i jak to jest być nietoperzem (poza tymi, którzy oczywiście to wiedzą), o miłości już nie mówiąc – tej mistycznej właśnie, bo to o niej jest jasno mowa w tekście, nie o tej do Boga samca, cierpienia na krzyżu itp.
      I nie oznacza to bynajmniej powrotu do świata zabobonów….
      A powątpiewanie w oświecenie/przebudzenie, czyjekolwiek, jest bardzo wskazane, gdyż jak wiadomo: „Jeśli znajdziesz Buddę, zabij go!” 🙂

      1. Oczywiście, że nauka nie odpowiada, na wszystkie pytania, ale poleganie jedynie na własnym wrażeniu, wynika najczęściej ze zubożenia funkcji poznawczych i zwykłego lenistwa. Co innego wielka praca Buddy, który wykonał, poza duchową olbrzymią pracę intelektualną, stąd logika buddyjska do której osiągnięć żywię szacunek. Ponadto sufizm to nie bóg na krzyżu, to pojęcie chrześcijańskie, Adwaita to nie tylko duchowość, ale i olbrzymia wiedza naukowa zawarta w Wedach, dzinizm, to też nie mistyka boga chrześcijańskiego, zaratusztrianizm ma boga który jest kobietą i jest mężczyzną, więc jak nawet odrzucimy duchowość i koncepta chrześcijańskie to zostanie spory margines do rozważenia, czy można tak jednoznacznie ocenić miłość do boga jako kochanie siebie. To pogląd co najmniej jednostronny, wynikający z nieznajomości innych koncepcji i doświadczeń duchowych. Tak samo prezentowanemu poglądowi można przyczepić łatkę zabobon.

  2. Jasne, B(b)óg ma wiele postaci (w tym, wśród niezliczonych opcji – w tym jego braku – jest też projekcją nasz samych, nie da się ukryć) i płci i oprócz duchowości jest też dużo wiedzy (i ignorancji) i przy tym pozostańmy (albo i nie 🙂
    Mnie osobiście od zawsze podoba się idea, centralna w tekście K. a tak celnie wyrażona przez św. Augustyna, co prawda w odniesieniu nie do miłości a do innego, równie ulotnego pojęcia: „Czymże jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”. Ale to może dlatego że jestem leniwy… 😉

    Pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s