w poszukiwaniu sensu (medytacji)

Szukanie sensu to poszukiwanie modelu, reprezentacji, wyjaśnienia, uzasadnienia dla czegoś innego niż to, co mamy pod nosem. Medytacja rozwiewa wszelkie powody czy uzasadnienia, które moglibyśmy mieć i przyjmuje chwilę obecną bez myślenia o tym, że może lub powinna ona być czymś innym niż tym, czym jest

Czytelnik z Woodstock w stanie Nowy Jork pisze: „Czy można sensownie praktykować medytację pod nieobecność żywego nauczyciela?”

Jasne. Dlaczego nie? Można odnaleźć sens w czymkolwiek. Ale bez względu na to, jakiego znaczenia szukamy lub znajdziemy, jest to złudzenie – i najpewniejszy sposób na wszczepienie uczucia bezsensu głęboko w nasze umysły.

Dopóki utrzymujemy, że medytacja musi mieć jakieś znaczenie, dopóty jej nie zrozumiemy. Medytujemy z założeniem, że coś z tego będziemy mieć – że obniży to nam ciśnienie krwi, uspokoi nas lub zwiększy naszą koncentrację. Wierzymy też, że jeśli będziemy medytować wystarczająco długo i we właściwy sposób, może nawet doprowadzić nas to do oświecenia.

Wszystko to jest złudzeniem.

Jak mawiał mój nauczyciel (i wielu nauczycieli przed nim), zazen jest bezużyteczny. Z tego samego też powodu nie ma żadnego znaczenia. Codziennie praktykuję siedzącą medytację. Robię to od ponad trzydziestu lat. Nie mam powodu, aby to robić i nie potrzebuję usprawiedliwiać się przed nikim ani nikomu wyjaśniać, dlaczego to robię, bo wiem, że cokolwiek bym powiedział, byłoby to fałszywe.

Oczywiście nie zawsze tak było. Miałem wiele powodów do medytacji, kiedy zacząłem tę praktykę w połowie lat sześćdziesiątych. Ale potem natrafiłem na dobrego nauczyciela i dzięki jego pomocy mogłem poznać subtelniejsze i głębsze aspekty tej praktyki. Dopóki nie spotkałem Katagiri Roshi w 1975 roku, nigdy nie przyszło mi do głowy by przyglądnąć się w jakim stanie był mój praktykujący medytację umysł. Nie zauważyłem, jaki był chciwy, ani że był przeciwieństwem umysłu, którego – jak mi się wydawało – szukałem. Nie przyszło mi też do głowy, że taki umysł był już sam w sobie źródłem niezadowolenia i pomieszania, od których pragnąłem uwolnić się poprzez medytację.

Dlaczego więc medytować? Jeśli nie ma to przynieść żadnych korzyści, to o co chodzi? Musimy spojrzeć na umysł, z jakim podchodzimy do tej praktyki. Chociaż zachowujemy pozory siedzącej medytacji, to ogólnie rzecz biorąc nie jest to umysł medytujący. To umysł chcący gdzieś się dostać – a zatem oczywiście nie mający nic wspólnego z oświeceniem. To umysł ego, wiecznie nienasycony i nastawiony na zysk.

To dlatego zazen jest bezużyteczny i bez znaczenia: ostatecznie medytacja polega na byciu po prostu tutaj. Nie tam. Nie na tęsknieniu za czymś tam. Nie na usiłowaniu bycia innym lub zdobycia czegoś nowego.

Jeśli siedzisz i medytujesz, aby coś uzyskać – czy to uczucie pokoju, równowagę psychiczną, niskie ciśnienie krwi, koncentrację, moce psychiczne, poczucie sensu, czy nawet oświecenie – nie ma cię tutaj. Jesteś gdzieś tam, w świecie własnych mentalnych wymysłów, świecie rozproszenia, marzeń, pomieszania i zaabsorbowania. To wcale nie jest medytacja.

To być może prawda, w znacznej mierze, że medytacja daje jakieś korzyści zdrowotne. Ale jeśli robisz to z tego powodu – z jakiegoś powodu i w jakimś celu – to tak naprawdę tego nie robisz. Jesteś rozproszony i podzielony.

Medytacja polega na byciu po prostu tutaj. Może to oznaczać zmywanie naczyń, pisanie listu, prowadzenie samochodu lub rozmowę – jeśli w danej chwili w pełni angażujemy się w tę czynność, nie istnieje żadne knowanie, intryga czy ukryty cel. To pełne zaangażowanie jest medytacją. Nie oznacza nic innego niż to, czym jest.

Szukanie sensu to poszukiwanie modelu, reprezentacji, wyjaśnienia, uzasadnienia dla czegoś innego niż to, co mamy pod nosem. Medytacja rozwiewa wszelkie powody czy uzasadnienia, które moglibyśmy mieć i przyjmuje chwilę obecną bez myślenia o tym, że może lub powinna ona być czymś innym niż tym, czym jest.

Odczuwamy niezadowolenie i poczucie braku sensu tylko dlatego, że szukamy tego sensu – czegoś, co (jak nam się wydaje) możemy pochwycić w nasze ręce lub w nasze umysły.

Czy zatem możliwa jest sensowna praktyka medytacyjna pod nieobecność żywego nauczyciela? Nauczyciel, który rzeczywiście rozumie medytację, dołoży wszelkich starań, by wyprowadzić nas z błędu co do wszelkich takich „zyskownych” idei.

Steve Hagen, Tricycle Magazine, Fall 2003

Steve Hagen – wieloletni nauczyciel buddyzmu, założyciel i dyrektor ośrodka Dharma Field Zen Center w Minneapolis, autor m.in. książek: „Buddhism Plain & Simple” („Buddyzm prosto”, wyd. Limbus 1999), „Meditation Now or Never” i „Why the World Doesn’t Seem to Make Sense—an Inquiry into Science, Philosophy, and Perception”.

Reklamy

Jedna myśl na temat “w poszukiwaniu sensu (medytacji)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s