wychodząc poza rolę

 Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy. Rola to dobra rzecz, która daje nam strukturę i cel, lecz kiedy na serio zaczynamy wierzyć w role, które gramy, coraz bardziej chcemy poświęcić im i siebie i innych.

Wydajemy się być tak bardzo prawdziwi. Tak naprawdę jednak nasze ciała nie są nasze i nie sprawujemy kontroli ani nad tym, kiedy się pojawiają, ani kiedy odchodzą. Mamy do odegrania różne role i próbujemy przekonać samych siebie, że są one prawdziwe. Bardzo pouczające jest obserwowanie dzieci, ponieważ u nich ten proces jest bardzo przejrzysty. Przymierzają tożsamości jakby to były koszule. Kiedy znajdą taką, która im się podoba, utożsamiają się z narracją, która ją wspiera, po czym dzielą się na wzajemnie antagonistyczne grupy. Dorośli robią to samo, lecz ich tożsamości przykrywa gruba warstwa uzasadnień, wyglądających na rozsądne.

Szekspir miał rację, kiedy powiedział, że „cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy”. Rola to dobra rzecz, która daje nam strukturę i cel, lecz kiedy naprawdę zaczynamy wierzyć w role, które gramy, coraz bardziej chcemy poświęcić im i siebie i innych.

Doskonałym tego przykładem jest sport. To popularny melodramat pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia i konsekwencji. Poświęcamy mu ogromne ilości emocji, w tym stosunkowo łagodne formy składania ludzi w ofierze. Na szczęście nie wleczemy już ich na ołtarz, by poderżnąć im gardło i wyszarpać serce, ale faktem jest, że ubieramy ich w piłkarskie stroje i wiwatujemy, gdy rozwalają sobie głowy. Widziałem zdjęcie brazylijskich fanów po tym, jak przegrali z Niemcami. Gdybym nie wiedział o co chodzi, pomyślałbym że patrzą jak zdziczałe psy rozszarpują na kawałki ich dzieci.

Celem religii i praktyk duchowych jest patrzenie poza nasze pojedyncze dramaty i dostrzeganie większej, transcendentalnej prawdy. Rozumie to każdy wyznawca religii. Tym niemniej praktykowanie religii w dużym stopniu polega na zaciekłym spieraniu się konkurujących z sobą mitologii.

Gdy spędzimy chwilę w teraźniejszości, zauważymy, że składa się ona głównie z następujących po sobie myśli. Bardzo się nam to nie podoba i skarżymy się, iż nie możemy zatrzymać umysłu

W uważności nie chodzi o to, w co wierzymy. To po prostu akt zwracania pełnej zaciekawienia i nieosądzającej uwagi na chwilę obecną. Chwila obecna, to brzmi dobrze. Słysząc to, wyobrażamy sobie stan błogości. Gdy jednak spędzimy chwilę w teraźniejszości, zauważymy, że składa się ona głównie z następujących po sobie myśli. Bardzo się nam to nie podoba i skarżymy się, iż nie możemy zatrzymać umysłu. Umysły nie zatrzymują się. Umysły myślą. My możemy jedynie obserwować niekończący się strumień historii i dostrzegać jak ciągnie nas do tego, by im uwierzyć, jednakowoż nie dając się wciągnąć. To nie takie proste…

Mack Paul, Going Beyond the Roles We Play
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s