Tagi

, , , , , , ,

2014-09-15 19.27.44Od blisko półtora tysiąclecia buddyzm i jego bliski indyjski kuzyn, adwaita wedanta, współdzielą terminologię i idee, spierają się o wysublimowane kwestie i odnoszą do niedualnego doświadczenia. W ostatnich dziesięcioleciach adwaita ma też duży wpływ na wielu zachodnich buddyjskich nauczycieli i praktykujących.

We wczesnych latach 80-tych, po ponad dziesięciu latach intensywnej praktyki zen, doszedłem do ściany. Tradycjonalne rytuały i formy, które niegdyś wydawały mi się tak wygodne i swojskie, nagle stały się krępujące, jak małe, ciasne pudełko, które krępowało moją energię życiową i wyjałowiało moją praktykę siedzenia. Do zen przyciągnęła mnie wolność i spontaniczność wielkich mistrzów. Czytałem o tym w książkach, lecz moja praktyka zdawała się czynić mnie jeszcze bardziej sztywnym i skrępowanym. Im bardziej starałem się przepychać przez przeszkody, jak nakazywał mi czynić mój nauczyciel, tym bardziej jałowa i bez wyrazu stawała się moja praktyka. W końcu, po długim i dręczącym zastanowieniu, zrzuciłem szaty mnicha, pożegnałem się z nauczycielem i społecznością i wyruszyłem na studiowanie zachodniej psychologii.

Przez następne parę lat zabawiałem się w vipassanę i praktykowałem u kilku tybetańskich nauczycieli. Lecz nigdy nie udało mi się ponownie odczuć tej świeżości i entuzjazmu – umysłu początkującego – które niegdyś przyciągnęły mnie do zen. W końcu któregoś dnia jeden z przyjaciół przedstawił mnie starszemu panu z Europy, który nazywał się Jean Klein i który nauczał starożytnej hinduskiej filozofii zwanej adwaita wedanta. Początkowo byłem sceptyczny – mimo wszystko nie był buddystą – jednak wkrótce poczułem sympatię do rozluźnionej atmosfery, braku obowiązkowych formuł i do nowego nazewnictwa, które wydawało się wskazywać bezpośrednio na przestrzenną, nieumiejscowioną świadomość, o której – przynajmniej tak wynikało z mojego doświadczenia – zen napomykał tylko pośrednio. Ujęła mnie zwłaszcza osobowość nauczyciela: głęboka cisza, która rozbrzmiewała pod jego słowami, jego otwartość i bezpretensjonalność, a także moc jego zwięzłego nauczania, powodująca wyciszenie mojego umysłu i skierowanie mojej świadomości z powrotem do jej źródeł. Przez następne dziesięć lat, aż do jego śmierci w 1998 roku, spędzałem w towarzystwie Jeana tak dużo czasu, jak na to pozwalał mój napięty kalendarz głowy rodziny.

Moja droga, jak się okazuje, nie była niezwykła. Wielu nauczycieli buddyjskich i praktykujących ulegała wpływowi i była inspirowana przez nauki wielkich mędrców adwaity oraz zasiadała u stóp współczesnych mistrzów, takich jak Nisargadatta Maharadż, H.W.L Poonja, Ramesh Balsakar czy Jean Klein. W przypadku niektórych z nich kontakt ten wzbogacił i ożywił ich doświadczanie buddyzmu. Jedni na jakiś czas porzucili ortodoksyjne kręgi buddyjskie i skupili się wyłącznie na zgłębianiu adwaity po to tylko, by powrócić z odświeżoną radością i uznaniem dla buddyjskich praktyk i nauczania. Inni z kolei wykroczyli poza konceptualne granice, wydające się rozdzielać obie tradycje, zanurzając się w obu.

Adwaita wedanta jest powszechnie uważana, zarówno przez specjalistów od religii jak i samych Hindusów, za filozoficzną kulminację tradycji hinduskiej (adwaita w sanskrycie oznacza „niedualny”, a wedanta dosłownie znaczy „koniec Wed”, odnosząc się do duchowych nauk Upaniszad, końcowych ksiąg hinduskich pism – Wed), lecz podstawowe nauczanie adwaity jest wręcz przesadnie proste. Adwaita uczy, że świat zjawisk, choć rzeczywisty na poziomie względnym, jest jedynie objawieniem jednej, trwałej rzeczywistości, absolutnej podstawy bytu, znanej jako Brahman. Jak to określa tradycyjne powiedzenie: „Świat jest złudzeniem. Jedynie Brahman jest rzeczywisty. Brahman jest światem”.

Dla mędrców adwaity celem duchowych poszukiwań jest wyzwalające uświadomienie sobie tego, że owa pozornie odrębna jaźń (atman) nie jest w istocie bytem samym w sobie, lecz emanacją samego Brahmana (czasami określanego jako świadomość, lub Jaźń [Self] przez duże „J”). „Ten, kto doświadczył Jaźni wie, że sam jest Jaźnią i że nic – ani jego ciało ani nic innego – oprócz Jaźni nie istnieje”, nauczał wielki nauczyciel 20-wieku, Ramana Maharshi. Zgodnie z adwaitą, prawdy tej można doświadczyć bezpośrednio i samodzielnie, w jednej chwili, bez długich lat poszukiwań, nauki i ćwiczeń. I ta przełomowa chwila jest w stanie zmienić życie danej osoby, dając tę samą wolność od strachu, pożądania i miłości własnej, jak przynoszący przebudzenie wgląd, opisywany w tradycji buddyjskiej.

Choć Upaniszady, które poprzedzają Buddę, często nauczają, że indywidualna dusza, czy też innymi słowy atman jest w zasadzie identyczna z boską esencją bytu, czyli Brahmanem, to niedualne podejście przerodziło się w odrębną hinduskę szkołę dopiero za czasów mędrca Adi Shankary w siódmym wieku naszej ery. Filozofia, przedłożona przez Shankarę i jego następców, miała tak przemożny wpływ na myśl hinduską – jak głosi indyjski uczony S.N. Dasgupta w Historii filozofii Indii – że „kiedykolwiek gdy mówimy o filozofii wedanty, mamy na myśli filozofię zaproponowaną przez Shankarę”. We współczesnych Indiach linia nauczycieli wywodząca się od Shankary jest w dalszym ciągu bardzo żywa. Ponadto o każdym mędrcu, który głosi niedualną mądrość Upaniszad, nawet jeśli on czy ona nie należą oficjalnie do linii Shankary, mówi się ogólnie, że jest nauczycielem adwaity.

Jack Kornfield, jeden z pierwszych zachodnich nauczycieli w tradycji vipassany, w latach 70-tych spędził jakiś czas z Nisargadattą Maharadżem, hinduskim mędrcem, który oficjalnie należał do hinduskiej linii tantryzmu, lecz którego nauczanie było czystą adwaitą. – Był bardzo głębokim i inspirującym nauczycielem tego, czym w istocie jest wyzwolenie, kiedy przestajesz identyfikować się z ciałem i umysłem – wspomina Kornfield. – Głęboka radość i wolność, którym dawał wyraz, bardzo na mnie wpłynęły.

Anna Douglas, jedna z założycielek Spirit Rock Center w kalifornijskim Woodacre, była również pod wrażeniem spotkania z H.W.L. Poonja (znanego pod pieszczotliwym zdrobnieniem Papaji), popularnym nauczycielem adwaity w linii Ramana Maharsi. – Z Poonjaji doświadczyłam głębokiego odczucia pustki, o której słyszałam ze świata buddyjskiego, lecz którego nie doświadczyłam dopóki go nie spotkałam – mówi Douglas. – Powiedziałam mu: – Przyszłam do ciebie, by doświadczyć esencji buddyzmu – i zaśmialiśmy się.

Zarówno buddyzm jak i adwaita wedanta osadzone są w tradycji hinduskiej. (Chociaż Budda zastąpił hinduski koncept boskiego atmana nauką o „anatmanie”, czy też „braku jaźni”, to był wychowany w hinduskiej tradycji, studiował u hinduskich nauczycieli i do dziś jest uważany przez hinduizm jako jeden z jego największych mędrców). Ponadto nawet jeśli obie tradycje spierają się często o wysublimowane filozoficzne kwestie, to jednak zawsze miały z sobą bardzo wiele wspólnego – zwłaszcza pogląd, że nie istnieje oddzielna jaźń. Wielu tradycyjnych buddyjskich nauczycieli nie zgodzi się z poglądem, że indywidualny byt (self) jest tożsamy z absolutną, trwałą rzeczywistością, podnosząc, iż historyczny Budda wyraźnie odrzucił taki pogląd. Tym niemniej faktem jest, że pojęcie pustki (siunjata), tak jak ją rozumiała buddyjska szkoła mahajany, w niektórych tradycjach przeistoczyło się w coś w rodzaju stałego podłoża, w niezmienną, pulsującą podskórnie rzeczywistość, zwłaszcza w Chinach, gdzie zarówno „pustka” jak i „natura Buddy” wskazywały – a w tradycji zen nadal wskazują – na pewną głębszą, niezgłębialną przez umysł tajemnicę. Na tej samej zasadzie, w niektórych szkołach buddyzmu tybetańskiego, pustka stała się pojęciem wskazującym na stałą, ukrytą naturę rzeczywistości, nawet jeśli doktryna nie-jaźni nigdy nie została w sposób otwarty porzucona.

Te rozróżnienia są historycznie i filozoficznie znaczące, lecz dla poszukującego bezpośredniego doświadczenia duchowego mogą w końcu zacząć brzmieć jak dzielenie włosa na czworo. Najważniejsze jest to, że na poziomie doświadczenia zarówno adwaita jak i szkoły mahajany, takie jak zen czy tybetański dzogczen, prezentują bezpośrednie podejście do prawdy, to znaczy wskazują bezpośrednio na pierwszorzędne znaczenie dostrzeżenia, iż rzeczywistość, choć pozornie złożona z niezliczonych elementów i zjawisk, jest w istocie rzeczy jedna i niepodzielna, i że ta jedna, niepodzielna rzeczywistość – nieważne czy opatrzona nalepką „pustka”, „Brahman” czy „natura umysłu” – jest tym, czym zasadniczo jesteśmy. Jak głosi Upaniszada: „Jesteś Tym”. Przebudzenie się do tej prawdy jest w tych tradycjach wyzwalającym duchowym momentem, chwilą, która w sposób nieodwracalny zmienia życie poszukującego.

koniec części pierwszej

część druga

(Stephan Bodian)