Tagi

, , , ,

2014-06-30 20.53.47Narzekanie to jedna z ulubionych strategii ego służących umacnianiu samego siebie. Każda skarga to krótka, stworzona przez umysł historia, w którą całkowicie wierzysz. Nie ma różnicy, czy narzekasz głośno, czy tylko w myślach. Niektórym ego, mającym niewiele innych rzeczy, z którymi mogłyby się utożsamiać, udaje się łatwo przetrwać tylko dzięki narzekaniu. Gdy tego rodzaju ego trzyma cię w swym uścisku, narzekanie, zwłaszcza na innych ludzi, jest typowe i oczywiście nieświadome, co oznacza, że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przyczepianie innym osobom negatywnych mentalnych etykietek – mówienie im tego prosto w twarz lub, co jest bardziej powszechne, obgadywanie ich za plecami albo nawet tylko myślenie o nich – często należy do tego schematu. Obraźliwe epitety to najpowszechniejsza forma takiego etykietowania oraz potrzeby ego, by mieć rację i triumfować nad innymi: „stuknięty, łobuz, suka” – wszystkie te autorytatywne określenia, z którymi trudno dyskutować. Na następnym, niższym stopniu skali nieświadomości znajduje się krzyk i wrzask, a tylko trochę niżej – przemoc fizyczna.

Pretensje to emocja towarzysząca narzekaniu i mentalnemu etykietowaniu i dodająca ego jeszcze więcej energii. Pretensje oznaczają, że czujemy się skrzywdzeni, oburzeni, dotknięci lub urażeni. Oburza nas czyjaś chciwość, nieuczciwość, niekonsekwencja, to, co inni robią, co zrobili kiedyś, co powiedzieli i czego nie powiedzieli, co powinni byli i czego nie powinni byli zrobić. Ego to uwielbia. Zamiast przymykać oczy na nieświadomość innych ludzi, czynisz z niej ich tożsamość. Kto to wszystko robi? Nieświadomość tkwiąca w tobie, twoje ego. Czasami „wada”, którą dostrzegam u innych, w rzeczywistości nawet nie istnieje. Jest całkowicie mylną interpretacją, projekcją umysłu zaprogramowanego tak, by wszędzie widzieć wrogów, a rację lub wyższość przypisywać sobie. I nawet jeśli wada ta się pojawia, to koncentrując się na niej i nie zwracając uwagi na nic innego, tylko ją powiększasz. I reagując na to coś u innych osób, wzmacniasz to w sobie samym.

Niereagowanie na cudze ego to jeden z najskuteczniejszych sposobów nie tylko wzniesienia się ponad własne ego, ale również zmniejszenia zbiorowego ego całej ludzkości. Nie reagować możesz jednak tylko wtedy, gdy zdajesz sobie sprawę, że czyjeś postępowanie wypływa z jego ego, będącego wyrazem zbiorowej dysfunkcji ludzkości. Gdy rozumiesz, że nie ma to charakteru osobistego, nie będziesz odczuwał przymusu, by reagować tak, jakby miało to miejsce. Nie reagując na ego, często będziesz mógł wydobyć na światło dzienne zdrowe zmysły u innych, czyli świadomość nieuwarunkowaną, w przeciwieństwie do uwarunkowanej. Może się zdarzyć, że będziesz musiał podjąć jakieś praktyczne kroki, aby obronić się przed ludźmi głęboko nieświadomymi. Da się tego dokonać nie czyniąc z nich wrogów, jednak najlepszą obroną jest bycie świadomym. Drugi człowiek staje się wrogiem, jeśli personalizujesz jego nieświadomość, czyli ego. Powstrzymanie się od reakcji nie jest słabością lecz siłą. Innym określeniem na to jest wybaczenie. Wybaczyć to przymknąć oczy albo raczej przejrzeć na wskroś. Przejrzeć ego na wskroś, aż zobaczy się zdrowe zmysły, będące esencją każdego z nas.
Ego uwielbia narzekać i żywić urazę nie tylko do innych osób, lecz także do okoliczności. To, co można uczynić w stosunku do człowieka, można też uczynić w stosunku do sytuacji – dostrzec w niej wroga. Wniosek zawsze jest następujący: to nie powinno się zdarzyć; nie chę być tutaj; nie chcę tego robić; traktuje się mnie niesprawiedliwie. A największym wrogiem ego jest oczywiście chwila teraźniejsza, czyli samo życie.

Narzekania nie można mylić z informowaniem kogoś o błędzie lub niedopatrzeniu po to, by można było je wyprostować. A powstrzymanie się od narzekania lub czynienia komuś wyrzutów niekoniecznie oznacza, że akceptujemy złą jakość lub niewłaściwe postępowanie. Nie jest odaniem głosu ego powiedzenie kelnerowi, że twoja zupa jest zimna i trzeba ją podgrzać, jeśli tylko będziesz trzymał się faktów, które zawsze są obiektywne. Jeśli powiesz: „Jak pan śmiał podać mi zimną zupę…”, będzie to wyrzut. Pojawia się tutaj owo „mi”, które uwielbia czuć się osobiście dotknięte zimną zupą i zamierza to jak najpełniej wyartykułować, owo „mi” cieszące się, że może wytknąć komuś błąd. Narzekanie, o którym tu mówimy, służy ego, a nie zmianie. Czasem widać aż nadto wyraźnie, że tak naprawdę ego nie chce zmiany, po to by móc wciąż narzekać.

Narzekanie, jak również doszukiwanie się błędów i sprzeciw, pogłębiają w naszym ego poczucie granic i oddzielenia, od którego to poczucia zależy jego przetrwanie. Wzmacniają one nasze ego także w inny sposób: dając mu poczucie wyższości, dzięki któremu może rozkwitać. Nie od razu staje się oczywiste, że narzekanie, powiedzmy na korki uliczne, na polityków, na „chytrych bogatych”, „leniwych bezrobotnych”, kolegów z pracy, byłego małżonka, na kobiety i mężczyzn, może dawać poczucie wyższości. Oto dlaczego. Narzekając sugerujesz, że masz rację, a sytuacja lub osoba, na którą się skarżysz lub której się sprzeciwiasz, nie ma racji. Nic tak nie wzmacnia ego, jak przypisywanie sobie racji. Mieć rację, to utożsamiać się z pewną postawą umysłową – punktem widzenia, opinią, oceną, historią. Aby mieć rację, musi być oczywiście ktoś, kto się myli, zatem ego uwielbia odmawiać innym słuszności, by móc przypisać ją sobie. Inaczej mówiąc, musisz krytykować innych, aby zyskać silniejsze poczucie tego kim jesteś. Gdy masz rację, zajmujesz pozycję wyimaginowanej wyższości moralnej w stosunku do osoby lub sytuacji, która jest osądzana i uznawana za niedoskonałą. Do takiego poczucia wyższości dąży nasze ego i dzięki niemu się umacnia.

Sprawdź, czy słyszysz, to znaczy czy zauważasz ten głos w swojej głowie – może właśnie w tej chwili na coś narzeka – i zobacz w nim to, czym naprawdę jest: głosem ego, niczym więcej jak tylko uwarunkowanym schematem umysłowym, myślą. Za każdym razem, gdy usłyszysz ten głos, zdasz sobie też sprawę, że ty nie jesteś tym głosem, lecz kimś, kto go sobie uświadamia. W gruncie rzeczy jesteś swiadomością, która jest świadoma tego głosu. Świadomość istnieje w tle. Na pierwszym planie pojawia się ów głos – myśliciel. W ten sposób uwalniasz się od ego, od puszczonego samopas umysłu. W chwili, gdy usłyszysz w sobie ego, w gruncie rzeczy nie będzie to już ego, lecz wyświechtany, warunkowy wzorzec myślowy. Ego oznacza nieświadomość. Świadomość i ego nie mogą współistnieć. Ten stary wzorzec myślenia, czy też nawyk umysłowy, nie zniknie od razu i może co jakiś czas powracać, z siłą rozpędu wynikającą z tysięcy lat nieświadomości zbiorowej ludzkości, lecz za każdym razem gdy go w sobie dostrzeżemy, będzie coraz słabszy.

(eckhart tolle)