Tagi

, ,

2014-06-17 14.57.25Był sobie kiedyś kamieniarz, który był niezadowolony z siebie samego i ze swojej sytuacji życiowej. Któregoś dnia przechodził obok domu bogatego kupca. Przez otwartą bramę zobaczył wiele cennych przedmiotów i ważnych gości. „Jak potężny musi być ten kupiec!” – pomyślał kamieniarz. Poczuł zazdrość i żal, że nie może być jak on.

Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu nagle stał się kupcem, będącym w posiadaniu większych luksusów i władzy, niż kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić, lecz któremu zazdrościli i którego nienawidzili inni, mniej bogaci niż on. Wkrótce potem jego dom minął wysoki urzędnik, niesiony w lektyce, otoczony świtą i w eskorcie bijących w gongi żołnierzy. Wszyscy, niezależnie od swego bogactwa, musieli pokłonić się przed orszakiem. „Jak potężny jest ten urzędnik!” – pomyślał. „Jakżeż chciałbym ważnym urzędnikiem!”.

I wtedy stał się wysokiej rangi urzędnikiem, niesionym wszędzie w swojej pokrytej ozdobami lektyce, którego bali się i którego nienawidzili ludzie wokół. Był gorący letni dzień i urzędnik poczuł się bardzo niewygodnie w swojej dusznej lektyce. Spojrzał na słońce. Świeciło majestatycznie, nic nie robiąc sobie z jego obecności. „Jak potężne jest słońce!” – pomyślał. „Tak bardzo chciałbym być słońcem!”.

I stał się słońcem, świecącym z całą siłą na każdego, palącym pola, przeklinanym przez rolników i robotników. Lecz pomiędzy nim a ziemią pojawiła się potężna, ciemna chmura i jego światło nie mogło już promieniować z całą siłą na wszystko poniżej. „Jakżeż potężna jest ta chmura burzowa!” – pomyślał. „Tak bardzo chciałbym być chmurą!”.

I stał się chmurą, zalewającą pola i wioski, przeklinaną przez wszystkich. Lecz niedługo potem zauważył, że przesuwała go jakaś wielka siła i zdał sobie sprawę, że był to wiatr. „Jakżeż jest potężny!” – pomyślał. „Tak bardzo chciałbym być wiatrem!”.

I stał się wiatrem, zrywającym dachówki z dachów domostw, wyrywającym drzewa z korzeniami, którego bali się i którego nienawidzili wszyscy poniżej. Lecz po jakimś czasie natknął się na coś, co się nie poruszyło, nieważne jak bardzo by nie wiał w tę stronę – na wielką, wznoszącą się nad okolicą skałę. „Jakżeż potężna jest ta skała!” – pomyślał. „Tak bardzo chciałbym być skałą!”.

I wtedy stał się skałą, potężniejszą niż wszystko inne na ziemi. Lecz gdy tak tam tkwił, usłyszał dźwięk młotka wbijającego dłuto w twardą powierzchnię i poczuł jak coś sprawia, że podlega zmianie. „Cóż może być potężniejszego niż ja – skała?” – pomyślał.

Spojrzał pod siebie i daleko w dole dostrzegł sylwetkę kamieniarza.

(opowieść zen)