Wyobraź sobie, że przyjaciel powiedział ci coś niemiłego. Często zdarza się, że będziesz bez przerwy powracał do tego incydentu. Przez samo powtarzanie i sugestywne, ciągłe przywoływanie tej sceny, odciskasz w swoim umyśle ślady powiązane ze zranieniem, złością i urazą. Lecz kiedy przyjaciel powie ci coś schlebiającego, wtedy na chwilę doznasz poprawy nastroju. O ile jednak nie jesteś bardzo niezwykłą osobą, to najpewniej nie zdarzy się, że – wiele miesięcy później – będziesz powracał do tego komplementu w taki sam sposób, jak do zniewagi.


Mamy też tendencję do obsesyjnego przejmowania się rzeczami, które się nam w nas nie podobają. Wciąż myślimy o naszych nawykach, które chcemy zmienić i maltretujemy się mentalnie w związku z nimi, czy to dlatego, że myślimy, iż wypiliśmy za dużo, czy też, że jesteśmy leniwi, tchórzliwi lub zbyt niemili. I ignorujemy wszystkie nasze dobre przyzwyczajenia. Kiedy surfujemy po necie do późna w nocy, zarzucamy sobie brak silnej woli, lecz kiedy po raz drugi w ciągu dnia czyścimy zęby albo bierzemy nasz codzienny prysznic, nie poświęćamy czasu w łazience na świętowanie tego, jacy to wspaniali jesteśmy, bo dbamy o siebie. Zamiast tego pozwalamy, by nasz umysł błądził. I w jakie rejony się zapędza? Przez połowę tego czasu zadręczamy się pewnie naszymi przywarami!

Gdy jesteśmy chorzy, przejmujemy się tym, co złego dzieje się w naszym ciele. Nie myślimy o tym, że w istocie – ponieważ żyjemy – dosłownie wszystko w naszym ciele działa jak należy! A gdy powrócimy do zdrowia, jak często świętujemy nasze dobre zdrowie? Większość z nas praktycznie nigdy.

W swojej książce Życie, pełna katastrofa Jon Kabat-Zinn pisze: “Tak długo, jak oddychasz, jest z tobą lepiej niż gorzej, niezależnie od tego, jak chorowicie czy beznadziejnie się czujesz”.

I to prawda. Od chwili twojego poczęcia, aż do wydania ostatniego tchu jest z tobą lepiej niż gorzej.

Łatwo stracić to z pola widzenia, zatem sugeruję abyś – przynajmniej dziś – świętował i cieszył się ze zwykłych rzeczy, które idą dobrze i które w twoim życiu wykonujesz jak należy. Na przykład:

  • Kiedy prowadzisz samochód zauważ, że robisz to z wyczuciem i uwagą i uczcij to. Powiedz sobie: “Ja cię!” albo “Świetnie!”
  • Kiedy czytasz, zrób sobie raz na jakiś czas przerwę i ciesz się tym, że potrafisz czytać (jako ojciec, którego najstarsze wiekiem dzieci dopiero zaczęły przedzierać się przez podstawy czytania, zdaję sobie sprawę z tego, jak niezwykła jest ta zdolność)
  • Zuważ, że jesteś świadomy. Jaka to niezwykła rzecz! Nikt nie ma pojęcia, czym tak naprawdę jest świadomość – w jaki sposób materia oddziałowująca na materię potrafi stworzyć rzecz zwaną “doświadczaniem”. Jesteś cudem!
  • Zrób sobie przerwę i ciesz się swoim dobrym zdrowiem. Powiedz “dziękuję” swemu ciału. Jeśli chorujesz, ciesz się tym, że twoje ciało próbuje nieustannie samo się wyleczyć i że tak naprawdę większość elementów w twoim ciele funkcjonuje jak należy
  • Ciesz się, że masz dostęp do czystej pitnej wody, czystego powietrza i żywności
  • Ciesz się, że, że masz ubranie i posiadasz rzeczy. Jeśli jesteś biedny i mieszkasz w rozwiniętym świecie i tak najpewniej jesteś bogatszy niż 90% ludności świata.
  • Ciesz się tym, że masz rodzinę i przyjaciół
  • Ciesz się faktem, że żyjesz
  • Ciesz się tym, że jesteś w stanie się tym cieszyć.

Jest faktem, że cieszenie się kosztuje nas sporo wysiłku, ponieważ umysł ma naturalne skłonności do  nastawienia negatywnego. Kiedy się cieszymy, życie staje się radosne. I każdy z nas potrzebuje świadomego przeżywania radości, by móc wyżłobić w mózgu ścieżki kojarzące się z radością i miłością.

Jest z tobą lepiej niż gorzej. I choćby to jest wystarczającym powodem do wdzięczności

(bodhipaksa)