Tagi

, ,

Nasze życie duchowe2013-08-12 19.43.21 to nasze życie codzienne. Jeśli w sposób świadomy staramy się traktować nasze powszednie bytowanie jako praktykę, wówczas ma ono sens. W przeciwnym przypadku dni przemijają chwila po chwili, dzień za dniem, rok po roku, nagle stajemy twarzą wobec śmierci – i czegóż to dokonaliśmy?

Nie wiemy kiedy umrzemy. Każdy nasz oddech może być ostatnim – tego nie wiemy. Kiedy budzimy się rano, dobrze jest powiedzieć sobie: „Jak cudownie, że przeżyłem cały poprzedni dzień i jeszcze nie umarłem”. Któż wie, kiedy umrzemy? Naprawdę tego nie wiemy. Wszyscy ci ludzie zabici w wypadkach drogowych – czy wiedzieli, że umrą? Śmierć przychodzi bez względu na wiek, sukces, piękno czy zdrowie. Kiedy odchodzimy, to odchodzimy. Zatem powinniśmy żyć tak, jak gdyby każdy dzień miał być naszym ostatnim. Gdybyśmy rzeczywiście myśleli: „Jutro umrę”, co poczęlibyśmy z dniem dzisiejszym? Z pewnością zrewidowalibyśmy całą sytuację.

Pewnego razu, kiedy siedziałem w mojej grocie, na zewnątrz szalała zamieć i zasypało mnie. Waliło śniegiem bez przerwy przez cały tydzień i wszystko było całkowicie zakryte. Kiedy otworzyłem okno, widać było tylko warstwę lodu, kiedy otworzyłem drzwi, też zobaczyłem warstę lodu. Pomyślałem: „No tak”, gdyż pomieszczenie było bardzo małe i byłem pewien, że wkrótce skończy się powietrze i umrę. Przygotowałem się zatem i przyglądnąłem swojemu życiu. Żałowałem rzeczy, które zrobiłem źle i radowałem się z tych, które wyszły dobrze. Było to dla mnie zbawienne, gdyż rzeczywiście sądziłem, że został mi dzień, najwyżej dwa. Widziałem rzeczy z dystansu – co było ważne, a co nie miało znaczenia; o czym warto było rozważać, a co było zupełnie niewarte tego, by o tym rozmyślać. Zazwyczaj nasze umysły wypełnione są bezustanną paplaniną, bieżącym komentarzem w formie zupełnie bezsensownego dialogu w stylu opery mydlanej, który stale sobie serwujemy. Lecz kiedy wydaje nam się, że czas na myślenie jest ograniczony, nasze myśli stają się wybiórcze i jesteśmy bardziej świadomi tego, jak wykorzystujemy swój czas i co robimy z naszym umysłem.

Jeśli żyjemy myśląc, że każdy dzień jest naszym ostatnim, pomaga nam to docenić każdą chwilę. Nie chodzi o bycie fatalistą czy smutasem. Jeśli miałby to być nasz ostatni dzień na Ziemi, ostrożniej obchodzilibyśmy się z naszym czasem. Nie stwarzalibyśmy więcej problemów – raczej spróbowalibyśmy rozwiązać te, które już mamy. Bylibyśmy mili dla ludzi. Jeśli nie mielibyśmy już ich więcej zobaczyć, dlaczego nie mielibyśmy być dla nich mili? Czy nie bylibyśmy mili dla naszej rodziny, naszych dzieci, naszych partnerów i ludzi, których mielibyśmy opuścić, gdybyśmy sądzili, że nigdy więcej ich nie zobaczymy? Bo kto wie? Tak może się zdarzyć. Któregoś dnia już ich nie zobaczymy.

Więc dlaczego nie pozostawać w stanie gotowości?

(tenzin palmo, fragment Into the Heart of Life)