Tagi

, ,

alicante, 2014-02-03 15.41.35Dwie minuty tu czy tam rzadko kiedy mają jakieś znaczenie w skali dnia, tygodnia, czy życia.

Jednak są takie dwie minuty, które możesz spożytkować, właśnie teraz, w taki sposób, że wywrą ogromny wpływ na twoje życie.

Zaoszczędzę ci napięcia – chodzi o dwuminutową medytację.

I w dodatku jest to maksymalnie proste: wykorzystaj dwie minuty z twojego ekstremalnie napiętego dnia (wideo z kotami) aby usiąść spokojnie i skoncentrować się na swoim oddechu. Po prostu utrzymuj koniuszek swojej uwagi na oddechu – na tym, jak wnika w twoje ciało i jak je opuszcza. Kiedy twój umysł zacznie błądzić, zauważ to i łagodnie powróć do oddechu.

I tyle. Żadnych mantr, żadnego opróżniania umysłu, żadnej pozycji lotosu, żadnej sali medytacyjnej ani guru (łysy Leo Babauta). Po prostu skieruj uwagę na oddech. Nie ma potrzeby by odpychać myśli, po prostu powracaj.

Może się to wydawać zbyt proste, by mieć jakieś znaczenie. Faktycznie prawdą jest, że nie uzyskasz cudownych efektów po dwóch minutach medytacji. Nie osiągniesz nirwany, nie staniesz się nagle spokojna na cały dzień.

Jednak możliwe jest, że poczujesz się trochę spokojniejsza. Stworzysz małą przestrzeń niezmąconości w morzu rozproszenia (Facebook). Nauczysz się zauważać, jak twoje przypadkowe myśi przyciągają twoją uwagę, zmuszają cię do sprawdzania czegoś.

To niesamowity początek. I jeśli powtórzysz te dwie minuty jutro, pojutrze… nagle nabędziesz nową umiejętność. Będziesz mogła stworzyć przestrzeń pomiędzy twymi myślami, popędami by coś robić, a twoją reakcją. Będziesz mogła stworzyć przerwę, która uleczy twój zwyczaj odkładania rzeczy na potem.

I co najlepsze – zajmuje to tylko dwie minuty dziennie. Jeśli nie masz dwóch minut, spróbuj poluzować plan dnia (Flappy Bird).

(leo babauta)