Tagi

, , , ,

alicante - 2014-03-18 09.29.13Bob: Ta odrębna jednostka, wiara w tę jednostkę czy osobę, nigdy niczego nie dokonały! Nie są w stanie i nigdy nie będą mogły. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że jesteś „żyty”. To umysł-ciało, które nazywasz „sobą” jest „żyte” i to w dodatku całkiem bez wysiłku. Jak powiedział Jezus: „I któż z was, troskliwie myśląc, może przydać do wzrostu swego łokieć jeden?”. Ta oddzielna jednostka nie może dokonać ani jednej cholernej rzeczy.

Pytający: Co to oznacza z punktu widzenia wyboru, świadomej wolnej woli, wolicjonalnych wyborów, których ludzie dokonują lub też nie? Jeśli dobrze cię rozumiem, nie ma nikogo, kto by dokonywał wyboru.

Bob: Nie ma. Wybory są dokonywane, lecz nie ma wybierającego. Tylko się wydaje, że wybór jest dokonywany. Na przykład myślisz, że coś zrobisz, po czym okazuje się, że robisz coś zupełnie innego. To wszystko wywodzi się z tego czystego dziania się. Lecz my sobie to przywłaszczamy i sądzimy, że to „ja jestem decydującym” albo że to „ja mam wolną wolę”. Lecz właśnie zobaczyliśmy, iż jeśli spojrzysz na to z bliska, myśli „ja jestem” albo „jestem tym lub tamtym” nie są w stanie dokonać żadnej z tych rzeczy. Nie masz nawet na tyle władzy, by tę myśl pomyśleć. Myślenie się przydarza. Tak samo jak widzenie. Widzenie przydarza się właśnie w tej chwili. Co musisz zrobić, żeby widzieć?

Pytający: Nic

Bob: Dzieje się spontanicznie. Bądź tą obecnością-świadomością, która sama sobie się przydarza. To nie wymaga wysiłku. Gdyby ta „ja-myśl”, to wyobrażenie, które masz o sobie, kierowały całym tym widowiskiem, co byłoby najważniejszą rzeczą, którą byś zrobił?

Pytający: Nie mam pojęcia!

Bob: A ja tak! Pierwszą rzeczą, którą bym zrobił, byłoby upewnienie się, że nabiorę następnego oddechu albo też dopilnowałbym, żeby moje serce nie przestało bić. Lecz wszystkie te rzeczy dzieją się same z siebie. Mówimy o wyborach. Lecz jeśli to ty dokonujesz wyborów, dlaczego w ogóle miałbyś mieć nieszczęśliwe myśli, gdybyś tylko mógł te myśli wybierać? Dlaczego miałbyś kiedykolwiek być smutny lub zdołowany?

Pytający: Zatem ta energia-inteligencja przenika te wszystkie różne formy.

Bob: Dokładnie.

Pytający: Przejawia się jako krzesło, jako ta forma życia (wskazuje na kogoś w pomieszczeniu), tamta forma życia, siamta forma życia. A co z życiem kogoś, kto cierpi? Dlaczego miałaby to robić? Dlaczego miałaby wibrować w formie życia w postaci dziecka w dotkniętym wojną kraju? Rozumiesz, co mam na myśli?

Bob: Tak.

Pytający: Patrząc na to z mojego umysłu widzę to i mówię: „To szaleństwo”.

Bob: Tak. To szaleństwo. Ta inteligencja-energia przenika też miraże. Gorąc odbijający się od drogi wydaje się być kałużą wody. Lecz czym jest w rzeczywistości?

Pytający: Tylko wibrującą energią.

Bob: Tak.

Pytający: Lecz to dziecko wydaje się cierpieć.

Bob: Tak. Jednak, tak jak mówię, właśnie w tej chwili po twojej twarzy przemieszcza się milion mikrobów.

Pytający: Robisz tak (przeciera twarz) i zabijasz je wszystkie.

Bob: Właśnie zmiotłeś kilka milionów z nich. Niektóre mogły cierpieć. Niektóre mogły zostać okaleczone. Lecz cóż cię to obeszło? Myślimy, że jesteśmy tacy ważni, lecz w gruncie rzeczy jesteśmy maluczcy. Patrząc w dół, z kosmosu na Ziemię, jaki się wydajesz? Jesteś mniejszy niż mikrob na czyjejś twarzy! Jednakowoż, ponieważ tu jesteśmy, przydajemy sobie wielkiego znaczenia. W ogólnym rozrachunku życie bezustannie żyje na życiu. Życie przejawia się w wszelkiego rodzaju formach i kształtach. Lecz cały czas chodzi o to samo życie, tę samą inteligencję-energię. I ty jesteś tym życiem.

Pytający: Czy współodczuwanie ma się jakoś do tego, co mówisz?

Bob: Tak, istnieje naturalne współodczuwanie, które przejawia się samo z siebie. Nie musisz próbować być współodczuwającym.

***

(fragm. książki Presence-Awareness: Just This and Nothing Else, Talks with ‚Sailor’ Bob Adamson, [Obecność-świadomość: tylko to i nic więcej. Rozmowy z „Żeglarzem” Bobem Adamsonem] Non-Duality Press, 2004)