Tagi

,

gołąb i fontanna. alicanteMożemy patrzeć na istoty żywe oczyma współodczuwania lub oczyma przydatności. W zależności od tego, jak spojrzymy, znajdziemy się dosłownie w dwóch różnych światach.

Gdy patrzymy poprzez pryzmat użyteczności, oceniamy istoty pod kątem ich przydatności dla nas. Jeśli kasjer obsługuje nas szybko, pozostajemy neutralni, może nawet jesteśmy nastawieni przyjaźnie, lecz jeśli on lub ona ma problem z odczytaniem kodu jakiegoś towaru lub – Boże broń! – musi zadzwonić do przełożonego z prośbą o pomoc, często odczuwamy rozdrażnienie. Ona lub on przeszkadzają w tym, by nasze życie mogło się toczyć bezproblemowo.

Kiedy dziecko guzdra się przed położeniem do łóżka, oddając się pozornie nieskończonemu szeregowi rozrywek, możemy zacząć krzyczeć, gdyż marnotrawi ono nasz czas i przeszkadza nam w przejściu do następnej czynności.

Jeśli po mieszkaniu lata jakiś owad, jest zawadą w naszym życiu w strefie względnie wolnej od irytacji i rani naszą wrażliwość, gdyż owady roznoszą brud. Samo jego istnienie jest przeszkodą dla naszego dobrego samopoczucia, więc szybko sięgamy po gazetę albo muchozol.

Baranki na pastwisku są milutkie, lecz być może lubimy smak mięsa. Martwy baranek jest dla nas bardziej użyteczny niż żywy.

Postrzeganie oczyma współodczuwania wszystko zmienia.

Oczyma współodczuwania widzimy tylko jedno. Widzimy, że szczęście i cierpienie innych jest tak samo rzeczywiste dla nich, jak nasze własne dla nas. Widzimy, że inni chcą i poszukują szczęścia, lecz nie znajdują go tak często, jak by chcieli. Widzimy, że inni chcą się uwolnić od cierpienia, lecz mimo to wciąż cierpią.

Współczujemy kasjerowi ponieważ, jak wiemy, po prostu uczy się zawodu, a może jest niedoszkolony, może zmieniono system albo boryka się z błędami innych lub też ma problemy osobiste, które sprawiają, że ciężko mu się skupić. Zazwyczaj nie wiemy naprawdę który z tych przypadków ma miejsce, lecz jesteśmy otwarci na różne możliwości. Możemy nadal odczuwać frustrację wobec stania w długiej i wolno poruszającej się kolejce ale jest mniej prawdopodobne, że będziemy czuć złość wobec kasjera. On czy też ona jest istotą ludzką.

Kiedy spojrzymy oczyma współodczuwania na roztargnione dziecko szykujące się do spania, może przypomnimy sobie, że samokontrola jest jedną z tych kognitywnych zdolności, które tracimy w pierwszej kolejności, gdy jesteśmy zmęczeni. Stąd też dziecko w tej chwili dosłownie nie jest w stanie się kontrolować. Jaki sens ma więc, w tym przypadku, wkurzanie się na niego? Bardziej przyda się łagodne nakierowywanie.

Mucha okazuje się być tylko muchą. Z pewnością nie posiada zbytniego poczucia higieny, ma wyprowadzające z równowagi skłonności do urządzania sobie przechadzek po naszym jedzeniu i wytwarza denerwujące dźwięki ale końcem końców jest po prostu jeszcze jedną żywą istotą. Łapanie i uwalnianie much jest w moim domu przyjemnym testem na zręczność i wielu insektom umożliwiliśmy bezpieczne wyjście na ganek za pomocą szklanki i koperty.

A baranki? Wolę tofu albo tempeh. Po ponad 30 latach wegetarianizmu nie jestem w stanie myśleć o zwierzętach jako o jedzeniu, tak samo jak nie myślę tak o ludziach.

Oczyma współodczuwania widzimy najważniejszą rzecz, wspólną dla wszystkich istot: pragnienie by żyć i znaleźć pełnię i bezpieczeństwo. Oczyma przydatności widzimy tylko nasze własne pragnienia i tak naprawdę nie zauważamy niczego innego poza nami samymi. Oczyma współodczuwania spoglądamy dalej niż czubek naszego nosa i jesteśmy otwarci na magiczną i tajemniczą rzeczywistość, jaką jest życie innych.

Kiedy patrzymy oczyma współodczuwania, zdając sobie sprawę, że szczęście i cierpienie innych jest tak samo rzeczywiste dla nich, jak nasze własne dla nas, nie będziemy chcieli zrobić niczego, co utrudniłoby im osiągnięcie szczęścia, bądź też wyrządziło im krzywdę. Po prostu to się nie wydarzy. A nawet jeśli, to bezzwłocznie spróbujemy to naprawić.

I kiedy będziemy w ten sposób patrzeć, kontaktować się, szanować samych siebie i szanować się nawzajem, każde zbliżenie stanie się źródłem radości, gdyż przejmowanie się samym sobą więzi nas i ogranicza, jak ptasia klatka, podczas gdy wyzwolenie się z przejmowania się sobą jest jak wolny lot. A nawet więcej – to jak wznoszenie się ku niebu wraz z innymi.

Oczywiście nie można tak po prostu i od razu przełączyć się z patrzenia poprzez pryzmat przydatności na patrzenie oczyma współodczuwania. Będziemy odbijać się z jednego stanu w drugi, być może nawet wiele razy na dzień. Być może będziemy patrzeć z perspektywy współodczuwania tylko przez kilka minut lub kilka sekund, zanim znów ujrzymy świat z punktu widzenia przydatności. Ale to trening. To kwestia praktyki.

Tak więc po prostu powracaj łagodnie do myśli: „Ta osoba cierpi tak samo jak ja. Ta osoba, tak samo jak ja, nie chce cierpieć”.

I w miarę jak ze spokojem będziemy przypominać sobie, by patrzeć na świat oczyma współodczuwania, ta perspektywa coraz bardziej stanie się częścią tego, czym jesteśmy.

(Bodhipaksa)